Jeśli już jesteście w Malezji, pamiętajcie, żeby zjesc porządnie i dużo - jedzenie jest tu najważniejsze! Malezja to kraj o jednej z najlepszych kuchni narodowych na świecie - głównie poprzez ich różnorodność. Łączą się tu wpływy malajskie, chińskie, indyjske, arabskie i tajskie a to wszystko tworzy fenomenalną, bardzo silnie przyprawioną, pięknie pachnącą kuchnię. I jakoś… Czytaj dalej Co zjeść w Kuala Lumpur, czyli najlepsze dania i miejsca – mój subiektywny ranking
Kategoria: Jedzenie
Najdroższa kawa świata i typowo malezyjskie lody których nigdy nie zapomnę
Za dużo szczęścia na raz! Wyjeżdżając do Malezji miałam w głowie mniej więcej uporządkowaną listę rzeczy do zrobienia/spróbowania. Będąc już na miejscu dołożyłam do listy sporo nowych pozycji. Tak więc zdecydowanie miałam szczęście w zeszłym tygodniu, odhaczając na raz z listy aż dwie pozycje! (nie wiem czemu, dość spora liczba pozycji na liście dotyczy jedzenia-… Czytaj dalej Najdroższa kawa świata i typowo malezyjskie lody których nigdy nie zapomnę
Ramadan w Malezji, czyli jak pościć i przytyć jednocześnie- uwaga, bardzo smakowity post!
2 lata temu, będąc w Turcji, udało mi się przetrwać Ramadan. Przetrwać - czyli nie jesć ani nie pić absolutnie nic, od wschodu do zachodu słońca. I tak przez kilka tygodni. Było ciężko, ale było warto. Szczególnie dla wspaniałego doświadczenia, jakim jest wieczorny posiłek ze znajomymi, pyszne jedzenie i... ten jeden moment, w którym rozlega… Czytaj dalej Ramadan w Malezji, czyli jak pościć i przytyć jednocześnie- uwaga, bardzo smakowity post!
Za czym można tęsknić mieszkając w Malezji? Czyli czego tu brakuje do pełni szczęścia
Ostatnio znajomy zapytał mnie, czy jest wogóle coś za czym tęskię w Malezji, bo podobno czytając bloga odniósł wrażenie że życie w Kuala Lumpur jest jak lukrowany pączek, czyli cudownie przesłodzone. I faktycznie,mając do dyspozycji całoroczne lato i pyszną kuchnię, tęsknota za ojczyzną schodzi jakby na drugi plan. Zmotywowałam się jednak, i spisałam listę rzeczy… Czytaj dalej Za czym można tęsknić mieszkając w Malezji? Czyli czego tu brakuje do pełni szczęścia
Produkt dnia prosto z Mongolii
Fajną rzecz dzisiaj kupiłam. Oryginalnie w zasadzie azjatycki, bo pochodzi z Mongolii. Słonecznik gotowany na parze i prażony, o smaku - uwaga- kokosa. Sam słonecznik jest spory, ziarna są przynajmniej trzykrotnie większe niż polskie. Nie wiem, w jaki sposób są prażone te ziarenka, ani co jest do nich dodawane, ale są przepyszne! Trochę słone, ale… Czytaj dalej Produkt dnia prosto z Mongolii
Słynne tajwańskie pierożki i boysbandowe szaleństwo
Dobry dzień miałam wczoraj! Powiedziałabym nawet, że niezapomniany. Zaczęło się od obiadu w chińskiej (a właściwie tajwańskiej) restauracji. Co w tym takiego specjalnego? Otóż jest to knajpka która została nagrodzona gwiazdką Michelin (dwukrotnie). Nazywa się Din Tai Fung i można ją znaleźć w centrum handlowym Gardens albo w KLCC (franszyza). Din Tai Fung nie jest… Czytaj dalej Słynne tajwańskie pierożki i boysbandowe szaleństwo
Azjatyckie wyzwania obiadowo-kuchenne
Ostatnio naszła mnie chyba nostalgia za europejskim jedzeniem, bo zaczęłam odczuwać potrzebę gotowania, zamiast codziennych wypraw do mamaka (tania knajpka prowadzona prze indusów wyznających islam, serwuje się tam mix malezyjsko-indyjskich potraw, bardzo tanio). Tak więc był już makaron z sosem pomidorowym, do którego dodałam też groszek i super-ekskluzywny produkt, jakim jest ser pleśniowy (15 RM… Czytaj dalej Azjatyckie wyzwania obiadowo-kuchenne
Rice balls, czyli dużo radości z mąki i wody!
Dziś trochę niepodziewanie udało mi się załapać na gotowanie tradycyjnej chińskiej potrawy, jaką są rice balls (kulki ryżowe? śmiesznie brzmi). Przygotowuje się je z okazji festiwalu Donghzni, przypadającego w najkrótszy dzień roku. Święto to jest związane z filozofią Yin i Yang, równowagą kosmosu i świata (po Donghzni dzień zacznie się wydłużać i będzie równoważył noc).… Czytaj dalej Rice balls, czyli dużo radości z mąki i wody!
Niedziela jedzeniowa. Kasza po chińsku, śmierdzące tofu, kurczak ninja i kraby. Się działo.
Pierwsza kwestia: kulinarna. Dotyczy popularnej w Polsce kaszy pęczak (vel "obłe robaki"). Okazuje się, że Chinczycy też ją znają! Ale oczywiście wykorzystują ją w inny, dość dziwny sposób - mianowicie w napojach! Kasza znana jest pod nazwą "bali" /"barley" i dodaje się ją do ciepłych lub zimnych napojów typu: sok z limonki/ sok dyniowy. Gotowane… Czytaj dalej Niedziela jedzeniowa. Kasza po chińsku, śmierdzące tofu, kurczak ninja i kraby. Się działo.
Włochate owoce, chrupki z zielonego groszku i herbata na kościach wieprzowych, czyli jedzenie vol 2
Dziś jak zwykle o jedzeniu, nazbierało mi się parę ciekawych rzeczy wartych opisania. Po pierwsze, miałam wreszcie możliwość spróbowania rambutana. Od dłuższego czasu mi ten owoc chodził po głowie ale jakoś nie udało się mi go zdobyć: były albo sprzedawane w gigantycznych pęczkach, albo nieświeże, albo ich w ogóle nie było dostępnych. Ale dzięki Winnie… Czytaj dalej Włochate owoce, chrupki z zielonego groszku i herbata na kościach wieprzowych, czyli jedzenie vol 2

