Malezyjska częśc Borneo to trochę inny świat, historycznie i kulturowo bardzo różny od półwyspu Malajskiego. Stawiane tu życie społeczne, łączące mieszkańców różnych religii i kultur w jedną, zwartą grupę, jest choćby w Kuala Lupur stawiane za wzór. To właśnie tu zobaczyć można orangutany, jedną z najstarszych dżungli na świecie i symbol Malezji – dzioborożca. 

Z Kuala Lumpur na Borneo jedyną opcją jest lot (polecam np. Air Asia), a po przylocie dostaje się w paszporcie dodatkową pieczątkę – mimo, że Sabah i Sarawak to część Malezji, jednak wjazd tam traktowany jest prawie jak wjazd do innego kraju!

Muszę się przyznać do jednej, bardzo zawstydzającej rzeczy: przez 4 lata mieszkania w Malezji ani razu nie byłam na Borneo. Zawsze ciągnęło mnie za granicę, do odkrywania krajów ościennych, a o Borneo… jakoś zawsze zapominałam. W tym roku wreszcie kupiłam bilet i mam nadzieję wylądować tam już w sierpniu.

Oto i on! Pan Dzioborożec.
Oto i on! Pan Dzioborożec.

Co zobaczyć na Borneo?

Ale całe szczęście, moja znajoma Asia, która też mieszka w Kuala Lumpur, spędziła trochę czasu na Borneo i zgodziła się opisać dla was subiektywnie wskazówki na temat podróżowania do najciekawszych miejsc. Sama będę z jej informacji korzystać! A jak już zdobędę własne doświadczenia, chętnie dołożę trochę własnych wskazówek.

Spis treści:

  1. Sabah
  • Kota Kinabalu
  • Park Narodowy Tunku Abdul Rahman (TAR)
  • „Czubek Borneo” i plaże wokół Kudat

     2. Sarawak

  • Park Narodowy Gunung Mulu
  • Kuching i Semenggoh Wildlife Center

1. Sabah

Chcąc odwiedzić Malezyjską część Borneo najłatwiej dostać się do jednej ze stolic dwóch stanów znajdujących się na wyspie Sabah (Kota Kinabalu) i Sarawak (Kuching). My zaczęliśmy poznawanie malezyjskiego Borneo od Kota Kinabalu (KK).

kk

Kota Kinabalu z lotu ptaka

Co warto zobaczyć:

– Okolice portu w KK

Spacerując wzdłuż wybrzeża warto odwiedzić targ rybno/warzywno/ owocowy- znajdziecie tam pyszne owoce, takie jak papaje, rambutany, mangostynki, kocie bądź smocze oczy (mata kucing, okrągłe, słodkie owocki w miękkiej skorupce), duriany i owoce chlebowca. Ceny owoców na Borneo są znacznie niższe niż na półwyspie, więc jest to świetna okazja do poznania nowych smaków.

central market

Central Market

Nieopodal znajduje się targ gdzie można kupić suszone produkty, głównie ryby i owoce morza, ale można tu też znaleźć świetne lokalne pamiątki, a nawet ciuchy. Wzdłuż budynku swoje warsztaty na świeżym powietrzu rozstawili lokalni krawcy, więc nowe nabytki możecie od razu zmodyfikować lub skrócić.

Spacerując dalej można na chwilę wpaść na oryginalny Targ Filipiński i – nieco dalej- na piwko i przekąski na lokalnej promenadzie.

– Świeże owoce morza niedaleko portu

Szczególnie smacznie zjedliśmy w Welcome Seafood Restaurant – około 10 minut spacerem z portu. Jest to duża knajpka z wieloma okrągłymi stolikami na zewnątrz, typowa dla Chińczyków, którzy na kolację lubią zapraszać całą rodzinę i usiąść razem przy wielkim stole.

Zamówienie rozpoczyna się od wizyty w środkowej części restauracji, gdzie znajdują się akwaria z rybami, skorupiakami i innymi morskimi żyjątkami, których nie potrafię nazwać ponieważ widziałam je pierwszy raz w życiu. Wybieramy „ofiarę” i sposób jej przygotowania i po kilku chwilach możemy cieszyć się gotowym daniem. (W opiniach online przeważają rekomendacje krabów, krewetek, geoduck i smażonego ryżu – przyp. Z.)

Adres: Welcome Seafood Restaurant, lot 15, Beverly Hills Industry,, Jalan Bundusan, 88300 Penampang, Sabah, Malaysia

Kilka restauracji serwujących owoce morza oraz inne dania znajduje się na nabrzeżu, przy małej promenadzie, skąd szczególnie przyjemnie jest podziwiać zachód słońca.

TAR

Widok na wyspy parku TAR z portu

– Park Narodowy Tunku Abdul Rahman (TAR)

Składa się z pięciu wysp Manukan, Gaya, Sapi, Mamutik, Sulung. Jest to dobra propozycja na jednodniową wycieczkę połączoną z plażowaniem, snorklingiem, ewentualnie nurkowaniem. Na wyspy kursują łodzie z terminalu portowego, konieczna jest również opłata za wstęp do parku.

kudat

Plaża w okolicy Kudat

– „Czubek Borneo” i plaże wokół Kudat

Wielu turystów udaje się, żeby zobaczyć tzn. Tip of Borneo, czyli najbardziej na północ wysunięty punkt tej trzeciej największej wyspy świata. Aby podziwiać zachód słońca z czubka Borneo, można dojechać shared taxi z KK do Kudat, a następnie wziać taksówkę. Niedaleko Kudat znajdują się też bardzo ładne plaże.

Zdając się na wiedzę taksówkarza trafiliśmy na plażę położoną kilka kilometrów za główną plażą Bak Bak. Uwaga: na miejscu nie ma żadnej infrastruktury, więc wybierając się tam należy zabrać ze sobą wodę, coś do jedzenia itp. Plaża jest bardzo rozległa, a mniej więcej w jej połowie znajduje się wioska rybacka. 

Zwiedzając północno-wschodznie wybrzeże Sabah (od Tawau do Kota Kinabalu) należy pamiętać, że jest to obszar obwiedzany przez filipińskich piratów i zdarzały się tam w przeszłości uprowadzenia turystów (sic!).

Sarawak

– Park Narodowy Gunung Mulu

Park Narodowy Mulu położony jest na obszarze jednej z najstarszych dżungli świata, w pobliżu granicy z Brunei. Oprócz ogromnych drzew, pięknych jaskiń, niebieskich węży, barwnych motyli, przedziwnych insektów, milionów nietoperzy i (dosłownie) trzech knajpek z lokalnym jedzeniem, nie znajdziecie tu specjalnie nic więcej. Jak dżungla to dżungla! UNESCO nadało temu miejscu status ogólnoświatowego dziedzictwa i muszę powiedzieć, że miało absolutną rację!

Typowy pocztówkowy widok z Mulu
Typowy pocztówkowy widok z Mulu

Jak dostać się do Parku Narodowego Mulu?

Opcje są dwie.

Opcja łatwiejsza i szybsza: samolotem.

Do Mulu najłatwiej dolecieć  z Kota Kinabalu, Miri lub Kuching – połączenia obsługiwane są przez MasWings lub Malaysia Airlines. Droga powietrzna jest zdecydowanie najbardziej komfortowa, chociażby ze względu na ilość pasażerów – zazwyczaj jest to tylko kilka osób, a same samoloty są malutkie.

Wskazówka: Polecam zostawienie sobie marginesu czasowego, ponieważ często zdarza się, że w danym dniu ze względów pogodowych samolot nie może wylecieć z lotniska w Mulu i będziecie „zmuszeni” przedłużyć swoj pobyt o jeden dzień… Jednak to nic strasznego – zostaniecie zapewne zakwaterowani w 5* hotelu Marriott, a Wasz samolot odleci następnego dnia (sprawdzone kilkukrotnie).

Według informacji od lokalnych mieszkańców jakiś czas temu park został sprywatyzowany za cenę wybudowania lotniska, właściciel parku jest również właścicielem wspomnianego luksusowego hotelu oddalonego 5km od parku.

Opcja dla osób z dużą ilością czasu:

Droga lądowa, lub lądowo-wodną. W sumie jest to dość uciążliwa podróż –  ze względu na stan dróg, konieczność przesiadki na łódkę a w niektórych wariantach można też zamiast łodzi trafić po prostu na pieszą wędrówkę. 

Z Miri należy dojechać do Kuala Baram, stamtąd promem do Marudi. Z Marudi trzeba się przesiąść na kolejny prom, do Long Terewan (który jednak nie odpływa codziennie – więc czasem trzeba poczekać). Z Long Terawan „długą łodzią” wzdłuż rzeki Tutoh aż do Mulu. 

Cała opisana tu podróż może zająć od jednego do kilku dni.

Spacer w lesie w okolicach Mulu
Wejście do parku

Gdzie spać w Mulu?

Jako nocleg polecam Homestay u Helen (Mulu Backpackers Homestay), jest to pierwszy możliwy nocleg idąc z lotniska w stronę parku. Helen jest niesamowicie sympatyczną i pomocą osobą,a w dodatku dobrą kucharką, dodatkowo jej syn pracuje na lotnisku więc będziecie wiedzieć z wyprzedzeniem czy samolot w danym dniu odleci 😉

Dom Helen składa się z  jednego dużego pokoju z 6 łóżkami oraz dwóch oddzielnych prywatnych pokoi. Łazienki z prysznicami znajdują się na zewnątrz. Wszystko jest bardzo czyste i na bieżąco sprzątane.

Najpiękniejszą porą dnia są tu wieczory – kiedy robi się nieco chłodniej, a ćmy i nietoperze latają dosłownie na wyciągnięcie ręki!

A w ciągu dnia świetnym doświadczeniem jest kąpiel w małej górskiej rzeczce nieopodal, gdzie zawsze spotkacie lokalnych mieszkańców, ochładzających się w ten sposób przed tropikalnym upałem.

Z tego miejsca do bram parku dojedziecie 10-15min spacerkiem, jedyną asfaltową drogą w okolicy.

Jaskinie w Mulu
Jaskinie w Mulu – Clear Water Cave

Jaskinie w Parku Narodowym Mulu

Pięciodniowy wstęp do parku kosztuje około 35zł, jednak cena nie obejmuje płatnych wycieczek w głąb jaskiń. Bilet obejmuje spacer ścieżką edukacyjną, doliną aż do wodospadu Puku, wstęp do jaskini Moon Milk oraz ogłądanie wylotu milionów nietoperzy z jaskini Deer Cave. Pozostałe atrakcje są płatne, a ze względu na konieczność obecności przewodnika, często wymagana jest też grupa conajmniej trzech osób aby wycieczka się odbyła.

Wszyscy przewodnicy w parku pochodzą z lokalnych społeczności i są doskonale przeszkoleni.

Dla osób lubiących adrenalinę i eksplorację jaskiń są dostępne opcje tzw. adventure caving. Jednak przed wejściem do trudniejszych jaskiń, gdzie spacer pod ziemią trwa nawet 5 godzin konieczne jest sprawdzenie się na trasie łatwiejszej, gdzie przewodnik oceni nasze możliwości.

Walking tours to mniej ekstremalna opcja, gdzie zwiedzanie jaskini jest skierowane bardziej na poznawanie historii i geologii regionu niż na wysiłek fizyczny. Bardzo polecam te wycieczki – zwłaszcza Clear Water Cave & Cave of the Winds, która rozpoczyna się od wizyty w lokalnej osadzie Batu Bungan (wioskę można też zobaczyć na własną rękę w wolnym czasie).  

Innym rodzajem walking tours są spacery nocne po dżungli organizowane przez park. Wynajęcie przewodnika jest obowiazkowe, ale warto za to zapłacić – dzięki niemu zauważycie tarantulę albo oryginalną „szczekającą” żabę. Las w nocy wcale nie jest cichy – sami zobaczycie! 

Typowy widoczek ze spaceru

Coś na pograniczu lekkiego treakingu i „eksploracji” jaskiń, czyli szczególnie polecana przeze mnie całodzienna wyprawa do Deer Cave, nazwana Garden of Eden Valley Walk. Całodzienna wyprawa polega na przejściu jaskini, treakingu przez dżunglę (zazwyczaj dość szybkim ze względu na pijawki ;)) kąpieli w chłodnym wodospadzie, powrocie przez dżunglę i jaskinię Deer Cave, podziwianiu „meduz” w Langs Cave. Na koniec, jeżeli sił starczy, koniecznie należy zobaczyć exodus milonów nietoperzy z jaskini Deer Cave- wspaniałe widowisko!

Koleją atrakcją parku jest kilkudniowy treaking przez dżunglę (3dni, 2 noce), za który zostaniecie wynagrodzeni niesamowitym widokiem formacji skalnych zwanych Pinnacles. Możecie też wyruszyć w kilkudniowy trekking przez dżunglę ścieżką łowców głów. Obie wyprawy są dość wymagające pod względem fizycznym, dodatkowym utrudnieniem jest duża wilgotność powietrza.

Zwierzątka w Mulu
Zwierzątka w Mulu

W Parku Mulu dzunglę można podziwiać też z góry, tj. z mostu linowego zawieszonego 20m nad ziemią. Canopy Walk to najdłuższy most linowy na świecie, cała trasa to ok 480m. I znów – wejście tam możliwe jest tylko z przewodnikiem, który pokaże wam ptaki i mniejsze ssaki, ktore zaszyły sie w koronach drzew.

Spacerując po lesie nie spodziewajcie sie jednak ogromnych ilości zwierząt, bo jak to w dżungli, wcale nie jest łatwo dostrzec coś w tej zielonej gęstwinie: macie jednak szansę na zobaczenie olbrzymich wiewiórek, małp, kilku gatunków węży (np. węża jaskiniowego, o pięknym niebieskim kolorze), nietoperzy, pająków i no i insektów!  Nie jestem wielką fanką robactwa, ale w Mulu nie czulam dyskomfortu z tego powodu.

Porady:

  • dla osób nielubiących pijawek (to chyba każdy 😉 ) : jeżeli wybieracie się na treaking przez dżunglę najlepiej ubrać legginsy lub długie spodnie i włożyć je w buty/skarpetki, wtedy żadna pijawka was nie dopadnie,
  • środki przeciwko komarom powinny zawsze znajdować się w waszym plecaku, ze względu na zagrożenie malarią,
  • jeżeli zamierzacie wybrać wypady typu walking tours, trekkingowe buty nie będą konieczne, ale droga może być śliska – jakiekolwiek buty z dobrą przyczepnością będą najbardziej praktyczne,
  • podczas wypadów w głąb jaskiń dostaniecie latarki z parkowej recepcji przed rozpoczeciem wyprawy. Warto jednak mieć swoją latarkę, ze wzgledu na wieczorne powroty do „domu”,
  • na wycieczki należy się wcześniej zapisywać w recepcji parkowej. Jeżeli wybieracie się na jeden z darmowych szlaków, wpiszcie się na tablicy przy budce strazników, no i nie zapomnijcie sie później wypisac, żeby nikt Was przez pół nocy nie szukał w lesie 😉
  • w parku jest restauracja, która serwuje kilka dań, są one trochę droższe niż w dwóch barach znajdujących się zaraz przed wejściem do parku.

Sarawak – Kuching i Semenggoh Wildlife Center

Kuching jest stolicą stanu Sarawak i największym miastem w rejonie. Szczególnie polecam spacer w dzielnicy chińskiej i podziwianie budynków pozostałych z czasów kolonialnych. Wieczorna przechadzka wzdłuż rzeki zostanie umilona przez lokalnych muzyków i stragany z ulicznym jedzeniem. Warto też odwiedzić jeden z food courtów i jak wszędzie w Malezji oddać się smakowaniu nowych potraw.

Wielu turystów przyjeżdża do Kuching ze względu na możliwość spotkania półdzikich orangutanów w centrum przyrodniczym Semenggoh. Do centrum przyrodniczego można dostać się z centrum Kuching publicznym autobusem, wstęp do parku jest w bardzo rozsądnej cenie.

Park Orangutanów Semenggoh

Autobus zostawi nas pod bramą wejsciową do kompleksu, w którym znajdują się również ogrody botaniczne. Od tego momentu czeka was marsz ok. 20 min do punktu w którym możemy zacząć liczyć na zobaczenie orangutanów. Można je podziwiać tylko o wyznaczonych godzinach karmienia.

W centrum znajdują się dwie platformy na których jest „podawane” śniadanie lub obiad dla ludzi lasu (w języku bahasa malaysia orangutan znaczy człowiek z lasu). Po wysypaniu koszy bananów i innych przysmaków opiekunowie rozpoczynają nawoływanie małp, może to trwać dłuższą chwilę. Nigdy nie ma gwarancji czy i ile orangutanów się zobaczy, my mieliśmy okazję ogladać niewielką rodzinę: mamę i prawie dorosłego syna.

Warto przyjechać wczesniej, żeby zobaczyć mini muzeum, gdzie dostępne są ogóle informacje o gatunku, ale również dokładne biografie poszczególnych osobników zamieszkujących okolice oraz ich powiązania rodzinne (tylko ze strony mamy, bo z dokładnym określeniem taty jest zawsze problem).

Orang

Orangutany (i nie tylko) w Semenggoh

Wielkie podziękowania dla Asi Pilat za pomoc w tworzeniu artykułu!

Reklamy