Kojarzycie tych ochroniarzy na lotniskach i w centrach handlowych, jeżdżących na dwukołowych pojazdach po terenie? Mnie osobiście już od dawna kusiło, żeby po prostu ich z takiego pojazdu zrzucić i spróbować tego samemu. Ale oczywiście, różnica siły przekonała mnie, żeby tego nie próbować. Mam jeszcze trochę realistycznego nastawienia w mojej blond głowie 🙂

PS. Dla niecierpliwych: cenę i link do rezerwacji przejażdżki podaję na samym dole wpisu

Moim standardowym „czasoumilaczem” w chwilach wolnych od pracy jest szukanie nowych, ciekawych atrakcji w Kuala Lumpur. Wyobrażacie sobie, że mieszkam tu już prawie 5 lat i ciągle odkrywam coś nowego? No niesamowite to jest! No, ale do rzeczy. Niedawno natrafiłam na TripAdvisorze na opinię na temat wycieczek na owych tajemniczych dwukołowych pojazdach w Kuala Lumpur. No wreszcie!

Trochę się denerwowałam, bo: 

-nie umiem jeździć na skuterze

-nie umiem jeździć samochodem (tak właśnie!)

-ostatnio na rowerze siedziałam dobrych parę miesięcy temu

A co jak z „tego” spadnę?  No ale dobra, raz kozie śmierć, a blondynce przejażdżka. Nie ma co się zastanawiać!

W parku

Największy plus przejażdżki? Lokalizacja! Wszystko odbywa się w Lake Gardens, czyli na ogromnym zielonym terenie otaczającym jezioro. Znajduje się tu m.in. sławny park ptaków, park orchidei, park motyli i park jeleni. A zaraz na brzegu parku jest meczet narodowy. Wszystko fajnie tylko… żeby to wszystko przejść potrzeba kilku godzin. No i jeśli chodzi o Kuala Lumpur, nigdy nie da się tu przewidzieć pogody (tzn. deszczu, bo temperatura ok. 28 stopni jest niezmienna przez cały rok). Trudna sprawa!

Ale właśnie przejażdżka na „Eco Rides” – bo tak nazywają się te maszyny, w sumie rozwiązuje problem dużych odległości w parku. 

Ale o co chodzi?

Moje pierwsze minuty na „jedzitku”. Serce mi mocniej zabiło, kiedy organizator tłumaczył, że maszynę kontroluje się wyłącznie nogami, a „chwytak” jest tylko dla utrzymania równowagi i nie należy się na nim opierać. Pierwsza próba.

Stanęłam na maszynie, a ona… zaczęła jechać do tyłu! O matkooo! Zeskoczyłam z niej z niejakim narażeniem życia. Jak nic, to coś chce mnie zabić!

Druga próba. Stoję. Ale przewodnik tłumaczy, że żeby jechać do przodu, muszę pochylić się do przodu na maszynie. No jak to! Przecież jak się pochylę, to spadnę! Pochylam się. Jeździk szybko rusza do przodu, ja ze strachu skaczę na ziemię. Znajomi się śmieją. Ale ja im jeszcze pokażę!

Trzecia próba była już jako-tako udana. Potem jeszcze jakieś 10 minut praktyki i… zaprzyjaźniłam się z moim „Eco Ride” już na poważnie! A skoro ja potrafiłam, to chyba każdy da radę 🙂

Ze znajomymi z Litwy i Algierii oraz naszy niezastąpionym przewodnikiem

Przez połacie palmowe…

Ale się jeździło! Byliśmy w ogrodzie jeleni. Przy wodospadzie. W ogrodzie orchidei. W ogrodzie hibiskusów. I w wielu innych zakątkach parku, o których wcześniej nie miałam pojęcia!

Poznajcie Zdzicha.

Mój towarzysz z zawodu jest ochroniarzem. Tzn. współpracownikiem ochrony – zapewnia dobrą jazdę 🙂 Wyróżnia się eleganckim ochroniarskim wzorkiem. Pali niewiele, bo w sumie nic. Wystarczy go naładować przez godzinę, żeby przejechać 20 km. Nieźle ekologiczny! I cichutki. Jedyny minus? Kosztuje ok. 7,000 zł. Ale mimo, że jest taki wymagający, i tak miło spędziliśmy czas.

Zdzich: pierwszy z lewej. W pięknej deszczowej scenerii.

A tutaj reszta grupy, na swoich rumakach

Widzicie, jak Zdzich się wyróżnia? Jako jedyny jest ochroniarzem!

Zobaczcie, jak to wyglądało na krótkim filmiku:

Chcecie pojeździć?

Przejażdżki po parku odbywają się codziennie, w wybranych przez was godzinach, i jeździ się w kameralnych grupach (max 10 osób).  Wystarczy mówić w podstawowym angielskim, bo za dużo komunikacji nie jest wymagane. Wystarczy że zrozumiecie jak kierować pojazdem. 

Cena: RM168 (cena zawiera też odbiór z hotelu, możecie wybrać tańszą opcję bez odbioru z hotelu)

Przejażdżki możecie zarezerwować tutaj: https://www.tourplus.my/en/cities/kuala-lumpur/products/lake-garden-eco-fun-ride/?aid=1503

Z mojej strony – gorąco polecam! Jeśli chcecie, wybiorę się z wami, bo kolejnej przejażdżki nie odmówię 😉

 

Przejażdżka na „Zdzichu” została mi zafundowana przez organizatora, ale opinie wyrażone w tekście są wyłącznie moje.

 

 

Advertisements