Wesołych świąt! Wielkanoc w Malezji jest praktycznie niezauważalna. Tak jak Boże Narodzenie było widoczne właściwie wszędzie, na ulicach i w centrach handlowych, tak w marcu nigdzie zajęcy, jajek ani bazi nie stwierdziłam. Dlatego też zaplanowałam własne święta- zaprosiłam znajomych Polaków i obcokrajowców żeby pokazać im polskie tradycje. W niedzielne przedpołudnie zebrałam znajomych z 11 krajów (Polska,… Czytaj dalej Jajka z orzełkiem, polska szynka z ćwikłą i indyjskie święto kolorów
Laos cz. 1- Vietiane: legendarni rikszarze, rzeka której nie ma i cmentarzysko Buddy
Miesiąc temu dostałam telefon od Caroline z Niemiec. Jakoś o 11 wieczorem, siedziałam już sobie w pokoju i trochę mi się oczy zamykały. Caroline wykrzyczała tylko "Są tanie bilety do Laosu w marcu, ale musimy je kupić za godzinę, wchodzisz w to?". Pierwszym pytaniem które pojawiło się w mojej głowie było "A gdzie właściwie jest… Czytaj dalej Laos cz. 1- Vietiane: legendarni rikszarze, rzeka której nie ma i cmentarzysko Buddy
Produkt dnia prosto z Mongolii
Fajną rzecz dzisiaj kupiłam. Oryginalnie w zasadzie azjatycki, bo pochodzi z Mongolii. Słonecznik gotowany na parze i prażony, o smaku - uwaga- kokosa. Sam słonecznik jest spory, ziarna są przynajmniej trzykrotnie większe niż polskie. Nie wiem, w jaki sposób są prażone te ziarenka, ani co jest do nich dodawane, ale są przepyszne! Trochę słone, ale… Czytaj dalej Produkt dnia prosto z Mongolii
Słynne tajwańskie pierożki i boysbandowe szaleństwo
Dobry dzień miałam wczoraj! Powiedziałabym nawet, że niezapomniany. Zaczęło się od obiadu w chińskiej (a właściwie tajwańskiej) restauracji. Co w tym takiego specjalnego? Otóż jest to knajpka która została nagrodzona gwiazdką Michelin (dwukrotnie). Nazywa się Din Tai Fung i można ją znaleźć w centrum handlowym Gardens albo w KLCC (franszyza). Din Tai Fung nie jest… Czytaj dalej Słynne tajwańskie pierożki i boysbandowe szaleństwo
Jak być Malezyjczykiem – kilka praktycznych wskazówek
Było już o tym, jak nie być turystą. Czas więc na drugi stopień wtajemniczenia, a więc jak być Malezyjczykiem. Sztuka to niełatwa i czasem pełna sprzeczności, ale warta wysiłku. Oto kilka życiowych przykładów, do wprowadzenia od zaraz: - witaj się słowami "Have you eaten?" - "Czy już jadłeś"? To typowo malezyjska zagajka, zamiast jałowych "How… Czytaj dalej Jak być Malezyjczykiem – kilka praktycznych wskazówek
Każdy ma jakiegoś bzika – czyli co mnie w Malezji denerwuje (dział: społeczeństwo)
Szok kulturowy. Czyli w skrócie wpływ kultury obcej, powodujący długotrwały dyskomfort/złe samopoczucie/depresję. Dodam: wpływ kultury obcej, który jest niekontrolowany i którego nie można zniwelować. Zawsze śmieszyły mnie osoby, które w Indiach widząc na ulicy małpę, stwierdzały "Ale mam szok kulturowy, tu są małpy na ulicach, o mój boże!". Urocze sytuacje, kompletnie niezwiązane z szokiem kulturowym,… Czytaj dalej Każdy ma jakiegoś bzika – czyli co mnie w Malezji denerwuje (dział: społeczeństwo)
Jak nie być turystą w Malezji – w 3 prostych krokach
Opracowałam sobie ostatnio profil statystycznego turysty w Kuala Lumpur. Miasto jest naprawdę silnie oblężone przez backpackerów z całego świata, więc obserwacje uskuteczniam codziennie. I co mogę powiedzieć? Jest kilka cech którymi obdarzony jest turysta w Malezji i ogólnie łatwo przez to rozpoznawalny. 3 rzeczy typowe dla turysty: 1) okulary przeciwsłoneczne - w Malezji NIKT z… Czytaj dalej Jak nie być turystą w Malezji – w 3 prostych krokach
Korki, hazard i lampiony – czyli chiński nowy rok w Malezji
Właśnie odkryłam kolejny powód, za który kocham Malezję: zapach ziemi po deszczu. Zupełnie inny niż w Europie- po zaciągnięciu się haustem powietrza czuje się wilgoć i zapach tropikalnych roślin, storczyków, liści palm... Mogłabym to tylko porównać do wizyty w poznańskiej palmiarni. Tyle że zapach jest jeszcze piękniejszy! Ostatnio zaczęło znowu trochę padać, więc chodzę po… Czytaj dalej Korki, hazard i lampiony – czyli chiński nowy rok w Malezji
Kilka krótkich impresji po wizytach w świątyniach
Świątynie. Czyli moja absolutnie ulubiona część zwiedzania Azji. Dowiedziałam się ostatnio, że w Kuala Lumpur powstała w zeszłym roku tajska świątynia, jest jeszcze mało znana i trochę na uboczu, ale jest. Nie miałam pojęcia, czego się spodziewać, wyobrażałam sobie w myślach jakąś bardziej udziwnioną wersję chińskiej świątyni z większą ilością złota. I częściowo tak właśnie… Czytaj dalej Kilka krótkich impresji po wizytach w świątyniach
Azjatyckie wyzwania obiadowo-kuchenne
Ostatnio naszła mnie chyba nostalgia za europejskim jedzeniem, bo zaczęłam odczuwać potrzebę gotowania, zamiast codziennych wypraw do mamaka (tania knajpka prowadzona prze indusów wyznających islam, serwuje się tam mix malezyjsko-indyjskich potraw, bardzo tanio). Tak więc był już makaron z sosem pomidorowym, do którego dodałam też groszek i super-ekskluzywny produkt, jakim jest ser pleśniowy (15 RM… Czytaj dalej Azjatyckie wyzwania obiadowo-kuchenne

