Malezja to kraj idealny na zwiedzanie w wakacje, i ze wszystkimi jej atrakcjami spokojnie wypełnicie sobie 2-tygodniowy urlop.

Niedawno gościłam w Malezji mamę i siostrę i poniższy plan został stworzony właśnie dla nich. Po przetestowaniu, uważam że to naprawdę dobry sposób na pierwszy kontakt z Malezją. Plan zbudowałam na podstawie moich 3-letnich doświadczeń malezyjskich, ale kilka miejsc zostało mi poleconych przez znajomych Malezyjczyków.

Plan zwiedzania obejmuje 12 dni – dodatkowe 2 dni pozostawiam na wasze loty do domu 🙂

Kilka uwag:

*plan jest zbudowany w taki sposób, aby zapewnić jak najwięcej doświadczeń kulturowych, a więc zwiedzanie + parę dni relaksu na wyspie

*standard noclegów: pokój z łazienką, ale nie jest to poziom backpackerski, ale też nie super wygórowany. Średnio 100-150 zł za pokój dla 2 osób za noc, najważniejsza przy wyborze hoteli była dla mnie lokalizacja –  w centrum miasta lub blisko zabytków

*plan jest dość prosty do zrealizowania, ale trzeba być w stanie dogadać się po angielsku, żeby kupić bilety, wycieczkę w Cameron Highlands czy bilety na autobus.

Plan w formacie Excel, razem z kosztami i szczegółami znajdziecie tutaj.

(prawa autorskie należą do mnie, ale możecie go sobie ściągać, drukować i modyfikować, jeśli chcecie, proszę tylko o link do mojego bloga, jeśli zamieścicie go gdzieś dalej)

BARDZO ważne: aby ułatwić sobie zwiedzanie Kuala Lumpur i Penang, i nie dać się naciągnąć na wyższe ceny taksówek, ściągnijcie sobie na komórkę bezpłatną aplikację Myteksi (po angielsku). Dzięki niej zawsze bez problemu znajdziecie taxi i nie przepłacicie.

Plan na 12 dni:

Legenda:

zielony – relaks

żółty – sporo zwiedzania

czerwony – bardzo dużo zwiedzania

1 dzień – Kuala Lumpur

2 dzień – Penang

3 dzień – Penang

4 dzień – Penang

5 dzień – Cameron Highlands

6 dzień – Perhentian

7 dzień – Perhentian

8 dzień – Perhentian

9 dzień – Perhentian

10 dzień – Kuala Lumpur

11 dzień – Kuala Lumpur

12 dzień – Melaka

Dzień 1 – Kuala Lumpur

kuala-lumpur-skyline-50246519

Przez 3 dni w Kuala Lumpur proponuję zrealizować mój autorski program, dzięki któremu w 3 dni poznacie lepiej 3 najważniejsze kultury i religie w Malezji. Możecie wybrać, czy w was pierwszy dzień wolicie poznać lepiej kulturę malajską, chińską czy hinduską.

Link do planu zwiedzania na 3 dni: 

https://zuinasia.wordpress.com/2014/01/05/co-zwiedzic-w-kuala-lumpur-czyli-plan-pobytu-na-3-dni/

Pomysły na to, gdzie i co zjeść w Kuala Lumpur: 

https://zuinasia.wordpress.com/2014/01/12/co-zjesc-w-kuala-lumpur-czyli-najlepsze-dania-i-miejsca-moj-subiektywny-ranking/

Miejcie ze sobą butelkę wody i parasol. Najlepiej przemieszczać się metrem (LRT, monorail i KTM – różne linie) albo taksówką.

Dzień 2 – Penang

kek-lok-si

Rano jedźcie na dworzec Bandar Tasik Selatan (TBS) – dojedziecie tam z dworca KL Sentral szybkim pociągiem KLIA Transit, i kupcie bilety (kasy są na pierwszym piętrze, nigdy nie kupujcie od ludzi oferujących wam bilety, stojących przy wejściu na dworzec – to naciągacze!). Wystarczy być na miejscu godzinę przed odjazdem, bilety są zwykle dostępne bez problemu. 

Po przyjeździe do Penang: taksówką (z aplikacji Myteksi lub spod dworca) jedziecie do wybranego przez was hotelu. Polecam zatrzymać się w Georgetown – to stara część miasta z urokliwymi uliczkami i sztuką uliczną – większość atrakcji i zabytków znajduje się właśnie tam. 

Więcej o Penang:

https://zuinasia.wordpress.com/2012/10/08/sciana-tysiaca-zlotych-budd-swiatynia-wezy-i-lista-rzeczy-do-zjedzenia-czyli-penang-czesc-1/

https://zuinasia.wordpress.com/2012/10/10/azjatyckie-grafitti-domy-na-palach-i-smazone-kurze-lapki-penang-cz-2/

Obiad zjedzcie w knajpce niedaleko hotelu – Penang jest malezyjską stolicą jedzenia i napewno znajdziecie coś dla siebie.

Inspirację i przykłady dań, których możecie skosztować w Penang znajdziecie tutaj: https://zuinasia.wordpress.com/2014/02/06/penang-miasto-z-najlepszym-jedzeniem-na-swiecie-w-2013-roku-wg-lonely-planet/

Następny przystanek: muzeum Peranakan, czyli społeczności chińsko-muzułmańskiej, która rozwinęła się w Penang i w Melace. Muzeum to po prostu odnowiony dom zamożnej rodziny z lat 50-60 – znajdziecie tu stroje, meble i przedmioty codzienne. Jeśli będziecie mieli szczęście, może spotkacie starszą panią która należy do jednej z rodzin wywodzących się z kultury peranakan – pani chętnie pozuje do zdjęć i śpiewa piosenki.

Kolejne miejsce – typowo azjatyckie – to muzeum 3D, zwane również muzeum selfie. Historia i kultura miasta-wyspy Penang została tu przedstawiona w formie murali 3D, z którymi można zapozować – na zdjęciu będzie się wydawało, że stoicie w środku sceny historycznej, albo pozujecie ze znaną malezyjską osobistością. Brzmi głupio, ale to wciąga! Do tego w muzeum znajdziecie ekrany dotykowe, dostarczające dodatkowych informacji o mieście i wyświetlające hologramy z waszych biletów. Jest co robić!

Na kolację, jako że jesteście w Georgetown, macie do wyboru kuchnię chińską lub indyjską. Polecam zwłaszcza tą drugą – na uliczce Little India w Georgetown znajdziecie kapitalne miejsca z kurczakiem tandoori i chlebem naan.

Dzień 3

Penang

monkey02

Rano zapakujcie po butelce wody, czymś małym do jedzenia (polecam bułeczki z dżemem kokosowym – kaya buns, do kupienia w każdym sklepiku 7-11), załóżcie dobre buty do chodzenia i strój kąpielowy pod koszulkę i szorty. Zapraszam was do dżungli!

Park narodowy w Penang oddalony jest zaledwie niecałą godzinę jazdy z Georgetown.

Wskoczcie w autobus 101, który odjeżdża z charakterystycznego walcowatego wysokiego budynku o nazwie Komtar. Komtar jest widoczny z prawie każdego miejsca w mieście, na pewno go znajdziecie. Zapłaćcie u kierowcy i wysiądźcie na ostatnim przystanku (wejście do Penang National Park).

Zarejestrujcie się w drewnianej budce przy wejściu (rejestracja darmowa, chodzi o bezpieczeństwo – strażnicy wieczorem patrolują dżunglę w poszukiwaniu turystów, jeśli ci nie wyszli do zachodu słońca) i już możecie ruszać w dżunglę!

Do wyboru jest kilka ścieżek o różnym stopniu trudności – ja polecam wam drogę do Małpiej Plaży (Monkey Beach) – normalnym tempem dojście do plaży zajmuje ok 1.5 godziny. Ścieżka jest średnio trudna – na początku płaska, pod koniec trzeba pokonać sporo naturalnych przeszkód jak konary drzew czy błotniste rejony. Rozglądajcie się na boki – na pewno zauważycie wiewiórki, piękne tropikalne ptaki i wielkie jaszczurki (monitor lizards).  Na pewno się nie zgubicie – po drodze będą was prowadzić tabliczki ze strzałkami. Uwaga: spacer w warunkach tropikalnych to kompletnie inne doświadczenie niż ten w klimacie umiarkowanym – wilgoć jest ogromna, oddycha się dość ciężko, a w ciągu dnia temperatura stabilnie trzyma się w granicach 35 stopni C. Przygotujcie się na nadspodziewanie dużo potu 🙂

Po dojściu na plażę polecam kąpiel w cieplutkiej, dość czystej wodzie – tylko pamiętajcie o zabezpieczeniu ubrań i plecaków zawczasu – plaża jest słynna z grup małp mieszkających na palmach okalających plażę – i zdarza się że te małe urwisy kradną!

Wrócić możecie na 2 sposoby: albo wracając tą samą drogą pieszo, albo biorąc łódkę która w 10 min dowiedzie was do wejścia do parku – cena to 10RM za osobę. 

Po powrocie do hotelu (powrót autobusem 101) i po prysznicu (będziecie go potrzebować, serio), polecam wam spacer fotograficzny po Georgetown. Dzielnica ta jest znana z ukrytych w różnych miejscach realistycznych murali – znajdziecie tu 10-metrową dziewczynkę skaczącą na skakance, chińskie bóstwa, wielkiego rudego kota  a także malunki powiązane ze stojącym obok motorem czy rowerem. Najbardziej znaną uliczką jest Armenian Street, na niej też znajdziecie wypożyczalnie rowerów, jesli wolicie zwiedzanie na dwóch kółkach. 

Na kolację polecam wam doświadzenie posiłku w foodcourcie – czyli w restauracji pod gołym niebiem, która składa się z dziesiątek małych stoisk, z których każde serwuje tylko 1 danie. Można wybrać dokładnie to, co się lubi, albo podzielić się różnymi daniami z przyjaciółmi i w ten sposób zdegustować mnóstwo dań w jeden wieczór. Kolejny plus takich miejsc to ceny – jak na jedzenie uliczne przystało, na pewno nie zniszczy wam ono portfela wysokimi cenami. Za danie zapłacicie od 2 do 10 zł. 

Najsłynniejszy i największy foodcourt znajduje się nad morzem – przy Gurney Road. Każdy taksówkarz bez problemu was tam zabierze, to bardzo znane miejsce. Uwaga : miejsce to otwiera się ok. 7 wieczorem, wcześniej spora część budek z jedzeniem jest zamknięta.

Dzień 4

Penang

penang-jul-2012-bb5

Rano zapraszam was na najcudownieszy chiński wynalazek śniadaniowy – pierożki dim sum! Te robione na parze lub smażone małe dzieła sztuki zwykle zawierają w sobie owoce morza i warzywa. Macie okazję poćwiczyć swoje umiejętności jedzenia pałeczkami! Spróbujcie koniecznie har gaw i siu mai.

Uwaga: dim sumy je się raczej wcześnie, więc knajpki je serwujące największe oblężenie przeżywają od 6 do 8 rano. Po 9 rano możecie natknąć się na pustki… bo wszystkie pierożki zostały już zjedzone!

Kontynuując klimat chiński – kolejnym punktem jest świątynia Kek Lok Si, największa buddyjska świątynia w Azji południowo-wschodniej. Dojedziecie tam taksówką – znajduje się ona trochę za miastem. Kicz, kolory, sztuczne kaczki na stawie, sztuczne żółwie na trawie i ławeczki w kształcie jamników – jest azjatycko i kiczowato w 100%. Kompleks świątynny jest naprawdę ogromny, więc chwilę wam zajmie zwiedzanie. Wejście jest trochę ukryte, wchodzi się przez „bazarek” z różnościami, po schodach w górę. 

Będąc w środku, napewno natkniecie się na drzewa życzeń – na których można zawiesić kolorową wstążkę w danej intencji. Napiszcie na jednej swoje imię i datę i zwieście na jednej z gałęzi – może życzenie się spełni! Nie zapomnijcie zostawić za to datku w skarbonce obok.

Na samą górę, do wielkiej statuy, możecie wjechać kolejką linową, taką jak na Gubałówkę. Cena: 5RM za wjazd i zjazd.

Na popołudniowe zwiedzanie polecam Jetty, czyli starą osadę rybacką, zbudowaną w całości na wodzie, na palach. Kiedyś żyły w niej klany chińskie trudniące się rybołóstwem – ale do teraz większość domów jest zamieszkała. Osada jest objęta patronatem UNESCO.

Na wieczorną herbatkę polecam chińską herbaciarnię, w której zobaczycie jak przebiega proces parzenia herbaty, spróbujecie lokalnych specjałów i może nawet pogawędzicie trochę z właścicielem, który jest herbato-maniakiem. Bardzo ciekawe doświadczenie!

Dzień 5

Cameron Highlands

Malaysia_Cameron_Highlands

Cameron Highlands znane jest z pól herbacianych, plantacji truskawek i warzyw. To najchłodniejsze miejsce w Malezji, bo znajduje się na wzgórzach (jak nazwa wskazuje). Chłód dochodzi do 18 stopni w nocy! Jak na malezyjskie warunki to naprawdę zimno jak w lodówce 🙂

Więcej o Cameron Highlands:

https://zuinasia.wordpress.com/2013/07/20/strawberry-fields-forever-czyli-plantacje-herbaty-w-cameron-highlands/

Rano 7:45 lub 8:00 autobus z dworca autobusowego do Cameron Highlands. Odjazd koniecznie musi być przed 8:30 – inaczej nie załapiecie się na popołudniowe zwiedzanie. Autobusy odjeżdżają co 30 min lub co godzinę, w zależności od pory dnia.

Po przyjeździe od razu biegnijcie zarezerwować wycieczkę jeepem, ostatnia wycieczka zaczyna się o 13:45. 

Uwaga: Tanah Rata (główne miasteczko Cameron Highlands) to po prostu jedna, 200-metrowa ulica. Nie ma jak się zgubić – znajdują się przy niej wszystkie restauracje, hotele i agencje podróży. Właśnie w jednej z nich możecie zarezerwować zwiedzanie – zwykle kosztuje to 35 RM od osoby.

Szybka rezerwacja da wam chwilę na zakwaterowanie się w hotelu i zjedzenie czegoś pysznego na obiad – na głównej ulicy znajdziecie pyszne hinduskie knajpki serwującej świeże curry i chlebki naan i chapati, a do tego koktajle truskawkowe z rosnących lokalnie owoców.

Na wycieczkę zabiorą was jeepem, jako że normalne samochody miałyby problem z podjazdem pod spore wzgórza Camerońskie. Zobaczycie słynne pola herbaty, zwiedzicie fabrykę herbaty i wypijecie po filiżance ulubionego napoju na tarasie z widokiem na soczystozielone wzgórza. Potem przejdziecie spacer po najwyższym wzgórzu w okolicy (2000 m.n.p.m) i wdrapiecie się na drewnianą budkę widokową – wspaniałe doświadczenie, jako że chmury znajdują się pod wami i możecie na nie spojrzeć z góry! Po wizycie na farmie truskawek i zakończeniu wycieczki, poproście kierowcę, żeby wysadził was na nocnym bazarku w miejscowości Brinchang. Możecie tam zjeść kolację – zupę hotpot. Hotpot (nazywany też steamboat) to sposób gotowania zupy w sporym, otwartym garnku z wywarem. Goście sami wybierają sobie, co chcą zjeść w zupie i nabierają surowe warzywa, grzyby, makaron i owoce, po czym samemu gotują we wrzącej zupie. 

Wieczorem przejdżcie się do Father’s Hostel – w recepcji można zarezerwować bilet na minibus na wyspy Perhentian. W cenie zawarty jest też bilet na prom na wyspy w obie strony. 

Dzień 6, 7, 8, 9

Wyspy Perhentian

Pulau-Perhentian

Są to małe wyspy, o bardzo ograniczonej liczbie noclegowni. Strony internetowe posiada tylko 20% z nich i w związku z tym rezerwacje są zalecone 1-2 miesiące wcześniej.
Dużo osób przyjeżdża na wyspę i od razu po wylądowaniu na plaży zaczyna biegać od hostelu do hostelu pytając o wolne miejsca. Atmosfera jest dość nerwowa, ludzie podbierają sobie pokoje, czasem nawet licytują się z innymi o cenę. Często jest możliwe załatwienie sobie noclegu w ten sposób, ale nigdy nie ma się 100% pewności, że dostanie się pokój na daną noc.
Jeśli chcecie spać spokojnie – rezerwujcie pobyt na wyspach z duuużym wyprzedzeniem!
Polecany nocleg na Perhentian:
Ewan’s Place – KONTAKT

Rano odbierze was z hotelu minibus. Wyjazd jest ok 9-10 rano, więc spokojnie zdążycie jeszcze zjeść śniadanie.

Na śniadanie polecam naleśniki z bananami lub truskawkami u głuchoniemej pary staruszków, którzy mają swoją malutką knajpkę Yong Teng naprzeciwko banku Maybank w Tanah Rata. Poćwiczcie „miganie” i rozkoszujcie się chłodnym porankiem.

Więcej o tym miejscu: 

http://www.tripadvisor.com.my/Restaurant_Review-g1497917-d3588333-Reviews-Yong_Teng_Cafe-Tanah_Rata_Cameron_Highlands_Pahang.html

Po ok. 5-6 godzinach dojedziecie na miejsce. W porcie musicie jeszcze zapłacić opłatę ekologiczną (5RM za osobę), po czym łódka zabierze was na wybraną wyspę (Perhentian Kecil lub Perhentian Besar). Łódki mają to do siebie, że mocno skaczą na falach, więc osoby z chorobą morską mogą być narażone na nieprzyjemne doznania, niestety.

Przez następne 3 dni rozkoszujcie się nurkowaniem z maską, leżeniem na plaży i drinkami wieczorem w knajpkach nad wodą. Polecam wycieczkę całodniową, podczas której łódeczka zabierze was w 5 różnych miejsc w których z maską i rurką można obejrzeć przepiękne koralowce, ryby i nawet małe rekiny. Koszt tej wycieczki, w zależności od miejsca w którym rezerwujecie, waha się od 35 do 40 RM za osobę. Taniej jest na Coral Beach, drożej na Long Beach.

Na kolację polecam zestaw grillowy – wybrana ryba lub mięso, ziemniak pieczony w mundurku, owoce, sałatka, napój i słodki chleb bananowy za 20 RM za osobę. Dostępny w restauracjach na plaży, knajpy otwierają menu wieczorne o 7 wieczorem.

Powrót z Perhentian do Kuala Lumpur polecam samolotem – jeśli kupicie bilety Air Asia z wyprzedzeniem, będzie was to kosztować nawet mniej niż autobus. Lotnisko znajduje się godzinę drogi od portu i nazywa się Kota Bharu (Kota Baru). Dojedziecie tam taksówką (75RM).

Dzień 10

Kuala Kumpur

batu_caves_murugan_statue_by_draken413o-d4xz48b

ostatni dzień z listy https://zuinasia.wordpress.com/2014/01/05/co-zwiedzic-w-kuala-lumpur-czyli-plan-pobytu-na-3-dni/

Dzień 11

Kuala Lumpur lub Pulau Ketam

P1120940-Panorama

Jeśli chcecie zaopatrzyć się w pamiątki, to dzisiaj jest ten dzień 🙂 Polecam wam Pasar Seni – klimatyzowane miejsce z mnóstwem sklepików z rękodziełem i pamiątkami, o które nie trzeba się targować, bo mają ustalone ceny. Dojedziecie tam metrem LRT – przystanek Pasar Seni.

Możecie też wybrać się do akwarium – jest to jedno z największych takich miejsc w Azji, możecie przejść się szklanym tunelem gdzy nad wami będą pływać rekiny i płaszczki. 

Wieczorem polecam kolację na wieży KL Tower, w obracającej się restauracji z widokiem na całe miasto. Do restauracji nie trzeba robić rezerwacji.  Inna opcja na wieczór: bar Helipad na szczycie jednego z biurowców w centrum – napiszcie mi wiadomość z prośbą o wskazówki jak tam trafić, bo nie jest łatwo – ale warto!

Jeśli chcecie wyrwać się z miasta, zapraszam na wyspę tysięcy krabów – Pulau Ketam. Znajduje się ona tylko godzinę drogi z KL, i bez problemu dojedziecie tam lokalnym pociągiem. Ta wioska rybacka, chociaż niewielka, to naprawdę urokliwa – możecie wynająć rowery i objechać całą wyspę albo po prostu przejść się spacerkiem i zjeść świeże kraby i krewetki na obiad w jednej z lokalnych knajpek. Świeższych owoców morza nie da się znaleźć! 

Więcej o zwiedzaniu Pulau Ketam: 

https://zuinasia.wordpress.com/2014/05/12/pulau-ketam-malezyjska-wyspa-tysiaca-krabow/

Dzień 12

Melaka

9078087594_da6063057e_b

Melaka to stara, portugalsko-chińska osada położona 1.5 godziny drogi z Kuala Lumpur.  Słynie z kultury peranakan, pysznego jedzenia (rice balls, laksa, pineapple tarts). Znajdziecie tu białe, portugalskie kościółki i tradycyjne chińskie domki – fantastyczny miks!  Wieczorami ulica Jonker Street rozświetla się setkami lampionów, a sprzedawcy oferują tam wszystko – od antyków przez jedzenie uliczne, aż do możliwości zaśpiewania karaoke na środku ulicy.

Więcej o Melace: 

https://zuinasia.wordpress.com/2012/09/10/fikusne-riksze-i-krewetki-na-patyku-czyli-wycieczka-do-melaki/

Dojedziecie tam z dworca Bandar Tasik Selatan. Ten wielki, nowoczesny dworzec autobusowy wygląda jak lotnisko i możecie do niego łatwo trafić, biorąc szybką kolejkę KLIA Transit (1 przystanek, 10-15 minut). Autobusy do Melaki odjeżdżają przez cały dzień, co 15-30 minut. Bilet kosztuje 18 RM za osobę.

Z dworca w Melace łatwo dojedziecie na starówkę autobusem nr 17 (Panorama). Poproście, żeby kierowca wysadził was na Merdeka Square.

Starówka jest dość mała, więc bez problemu zwiedzicie ją pieszo. Macie też opcję zwiedzania kwiecistą, kolorową rikszą (40RM za godzinę) – kierowca zawiezie was do najważniejszych zabytków i poczeka, aż je zwiedzicie lub zrobicie sobie zdjęcia.

Punkty obowiązkowe:

Dutch Square (Plac Holenderski)

Jonker Street – jedzenie uliczne i suweniry, na tej ulicy są też świątynie 3 głównych religii: chińska, chrześcijańska i muzułmańska

Statek portugalski – w środku jest muzeum historyczne

Pałac Sułtana – w środku muzeum, wejście 2 RM

Ruinki fortecy portugalskiej na wzgórzy (Famosa), z góry jest ładny widok na miasto

Spacer przy rzece albo krótki rejs stateczkiem

Wracając do Kuala Lumpur, miejcie na uwadze, że ostatni autobus odjeżdża o 7 wieczorem – dajcie sobie więcej czasu na dojazd na dworzec, bo wieczorem często tworzą się korki na tej trasie. 

Znane i polecane restauracje w Melace:

Nancy’s Kitchen
Jalan Hang Lekir | Off Jalan Tun Tan Cheng Lock, Melaka,
Warto zjeść: potrawy z kultury nyonya: The Kway Pie Tee, Popiah, Lor Bak, Laksa

Riverine Coffeehouse (nad rzeką)
108 , Lorong Hang Jebat ( 1st Cross Street ), Melaka, Malaysia
Warto zjeść: Ayam buah keluak (kurczak), soki owocowe, kawa, Ikan Masak Lemak Nenas (ryba)

Capitol Satay
41 Lorong Bukit Cina, Melaka 75100, Malaysia
Otwierają o 4 po południu, trzeba być na czas albo będzie wielka kolejka!
Warto zjeść: wszystko

Big Bowl Ice
11, Jalan Kota Laksamana 1/2 | Taman Kota Laksamana, Melaka
Warto zjeść:
desery lodowe z Tajwanu!

Calanthe Art Cafe:
11. Jalan Hang Kasturi, Melaka 75200, Malaysia
Warto:
kawa z 13 stanów Malezji do wyboru

Poza tym w Melace można zjeść gdziekolwiek:
chicken rice ball: kulki z ryżu gotowanego w rosole (ale bez kawałków mięsa w środku) – można maczać w sosie sojowym
nyonya laksa – zupa laksa typowa dla Melaki,
asam pedas fish – ryba w sosie pikantno-kwaśnym, z tamaryndem i warzywami
satay celup – jedzenie na patykach gotowane w sosie orzechowym
pai tee – warzywka w chrupiących małych naparstkach ze smażonego ciasta, przystawka

Advertisements