Troszkę o pogodzie, bo nieco się wszystko pozmieniało w tym tygodniu. Otóż historia zaczyna się w Indonezji. Każdego roku mniej więcej w okolicach czerwca w Indonezji zaczyna się wielkie wypalanie lasów - głównie pod uprawy palm. (uprawy palm sa tu bardzo dochodowe, jako że olej dodaje się np do biopaliw) W Indonezji lasów jest naprawdę… Czytaj dalej Błądząc w śmierdzącej mgle, czyli nagły atak azjatyckiego smogu
Najbardziej stylowe muzeum jakie kiedykolwiek widziałam – Islamic Arts Museum
Kolejny weekend i kolejna porcja zwiedzania miasta - czasem się zastanawiam, jak to możliwe, że po 9 miesiącach ciągle mam jeszcze tyle miejsc do odwiedzenia w KL! (mimo, że staram się bywać w najważniejszych/najpopularniejszych miejscach- tu jest po prostu strasznie dużo ciekawych zaułków/muzeów/świątyń!) Muzeum Sztuki Islamu planowałam zwiedzić już od dłuższego czasu - słyszałam z… Czytaj dalej Najbardziej stylowe muzeum jakie kiedykolwiek widziałam – Islamic Arts Museum
Wycieczka pod hasłem „bliżej natury już się nie da”, czyli dzień w dżungli
Zacznę może od krótkiego wyjaśnienia, jak najczęściej spędza się weekendy w Malezji. Otóż Malezyjczycy w ogromnej większości spędzają je w centrach handlowych, szwędając się po korytarzach i robiąc zakupy. Rzecz dla mnie zupełnie absurdalna (przynajmniej na początku pobytu), i nie do końca zrozumiała. Ale będąc w KL już 9 miesięcy, mniej więcej rozmiem w czym… Czytaj dalej Wycieczka pod hasłem „bliżej natury już się nie da”, czyli dzień w dżungli
Nieco o tym, czego nie wolno w radiu i w kinie malezyjskim
Słucham ostatnio malezyjskich stacji radiowych. Są w porządku, w większości programy są po angielsku a muzyka amerykańsko/brytyjska z azjatyckimi akcentami (k-pop i pop malezyjski). Szczególnie lubię Capital FM - która to stacja oficjalnie reklamuje się jako "radio dla kobiet". Nie wiem, czy jest ono aż tak kobiece, w każdym razie nie grają Justina Biebera, rozmowy… Czytaj dalej Nieco o tym, czego nie wolno w radiu i w kinie malezyjskim
Dlaczego na dachu wieżowca włosy stają dęba?
Kilka krótkich, ciekawych momentów i miejsc z ostatniego miesiąca: *Heli Lounge, czyli przepiękny bar/taras widokowy w centrum KL. Jest to miejsce trochę ukryte, bez widocznych znaków czy bannerów przy wejściu, ale warto się porozglądać! Wchodzi się poprzez główne wejście do jednego z budynków biurowych przy Raja Chulan, po czym należy wjechać windą na 34 piętro.… Czytaj dalej Dlaczego na dachu wieżowca włosy stają dęba?
Wykąpać słonia- tyle wygrać! Czyli w sanktuarium słoni.
Wiecie, że Malezji żyją słonie na wolności? Ja nie wiedziałam. Aż do zeszłego weekendu. Wybrałam się ze znajomymi do sierocińca (sanktuarium) dla słoni, położonego w Pahang, 2 godziny drogi z KL. Droga do Pahang jest przyjemna, autostradą - tylko pod koniec można się nieźle pogubić, klucząc po wioskach, próbując znaleźć jedyną strzałkę wskazującą drogę. Konkretniej… Czytaj dalej Wykąpać słonia- tyle wygrać! Czyli w sanktuarium słoni.
A gdy gasną światła.. – czyli dzień wyborów w Malezji
No i po wyborach. Podstawowe informacje na temat sceny politycznej w Malezji opisałam już w poprzednim wpisie tutaj więc nie będę się powtarzać. Ale w skrócie: w wyborach startowały dwie opcje: rządząca od 56 lat partia Barisan Nasional i opozycja (front 3 partii w koalicji). Dzięki temu że mieszkam i pracuję w Malezyjczykami, miałam bezpośredni… Czytaj dalej A gdy gasną światła.. – czyli dzień wyborów w Malezji
Co tam, Panie, w polityce – czyli wybory w Malezji
Ciężko nie zauważyć. Nawet jako nie-Malezyjka, w dodatku niezbyt zainteresowana polityką, od ponad miesiąca słyszałam od znajomych tylko o tym, jak to chodzą plotki o rozwiązaniu parlamentu. (TAK, Malezja jest demokracją, pomimo stereotypu "Azja=zdziczenie polityczne") A od dwóch tygodni zaczęła się już kampania wyborcza pełną gębą. Tak więc w związku z nadchodzącymi wyborami do nowego… Czytaj dalej Co tam, Panie, w polityce – czyli wybory w Malezji
Zwiedzanie Laosu dzień 2.- czyli zero słodyczy dla mnichów, polski akcent w Laosie i przepyszne jedzenie
O wschodzie słońca dotarliśmy do Luang Prabang. Pierwsze wrażenie- tu jest zimno! O 6-ej rano po wyjściu z autobusu było może 18 stopni i po raz pierwszy od momentu mojego przyjazdu do Malezji doświadczyłam chłodu. Na dworcu szybko przeprowadziliśmy negocjacje z rikszarzem (uwaga, oszukują, próbują naciągnąć na zawyżone stawki i nikt nie ma licznika (vel… Czytaj dalej Zwiedzanie Laosu dzień 2.- czyli zero słodyczy dla mnichów, polski akcent w Laosie i przepyszne jedzenie
Ciocia Zuza radzi – przygotowania do Holi
Dziś krótki i praktyczny wpis, który traktuję bardziej jako zestaw wskazówek dla samej siebie na wypadek następnego Holi. Albo jakiegokolwiek innego święta obejmującego rzucanie się proszkiem/farbą. A więc tak. Od niedzieli zmagam się z proszkiem, którym zostałam wielokrotnie obrzucona podczas Holi. Sama też innych rzucałam i smarowałam zresztą, było fantastycznie, ale to nieważne. Generalnie czegokolwiek… Czytaj dalej Ciocia Zuza radzi – przygotowania do Holi

