Ciężko nie zauważyć. Nawet jako nie-Malezyjka, w dodatku niezbyt zainteresowana polityką, od ponad miesiąca słyszałam od znajomych tylko o tym, jak to chodzą plotki o rozwiązaniu parlamentu.  (TAK, Malezja jest demokracją, pomimo stereotypu „Azja=zdziczenie polityczne”)

A od dwóch tygodni zaczęła się już kampania wyborcza pełną gębą.

Tak więc w związku z nadchodzącymi wyborami do nowego parlamentu (datę ustalono na 5 Maja 2013), krótko streszczę jak to wygląda z mojej perspektywy.

Podstawowy fakt: w Malezji obowiązuje system właściwie jednopartyjny. Mamy więc Barisan Nasional (BN), czyli partię rządzącą, oraz opozycję w postaci wielu pomniejszych partii.

Pełne zestawienie tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_political_parties_in_Malaysia

Premier Najib Razak wygląda tak:

Najib-Razak

BN rządzi nieprzerwanie od 56 lat. 56! I w każdych wyborach była wybierana demokratycznie. Nie do pomyślenia z polskiego punktu widzenia, jak słyszę że partia rządzi tyle lat, to od razu robię się podejrzliwa. Ale cóż, według moich znajomych Malezyjczyków faktycznie aż do teraz ludzie głosowali na BN, jako że partia ta silnie wspierała rozwój. Jednak w tym roku podczas wyborów ludzie mają już naprawdę dość premiera, jego wystawnego trybu życia i ogromnej korupcji w kraju.

Dominująca siłą w koalicji jest ugrupowanie premiera Najiba Razaka – Zjednoczona Narodowa Organizacja Malajów (UMNO).

Do wyborów dojdzie w okresie, gdy rząd traci na popularności na rzecz opozycji. Krytycy rządzących zarzucają im korupcję, a także obwiniają o rosnące koszty życia i przestępczość.  (wszyscy znajomi Malajowie twierdzą, że Malezja ma najbardziej skorumpowany rząd na świecie – bujda, sprawdziłam to i żadne źródła tego nie potwierdzają. Przykład- oficjalny ranking korupcji na świecie na rok 2012, Malezja w środku stawki: http://www.guardian.co.uk/news/datablog/2012/dec/05/corruption-index-2012-transparency-international)

Zresztą nawet na ulicach i w urzędach widać, że nie jest tak źle, w porównaniu np do skorumpowanych do cna Indii.

Z drugiej strony, znalazłam takie coś:

fmA0y (1)

Koalicja Front Narodowy (BN) w 2008 roku po raz pierwszy od dziesięcioleci straciła większość dwóch trzecich w parlamencie. W najbliższych wyborach jej pozycji może zagrozić opozycyjny sojusz kierowany przez byłego wicepremiera Anwara Ibrahima. 
Według ekspertów koalicja Najiba prawdopodobnie wygra wybory, ale premier jest pod presją, by poprawić rezultat z 2008 roku i przywrócić większość dwóch trzecich.

Niedawny sondaż uniwersytetu w Kuala Lumpur wykazał, że rządząca koalicja może liczyć na poparcie 42 proc. wyborców, a opozycja – na 37 proc; 21 proc. wyborców jest niezdecydowanych.*  (*cytat .za: Gazeta Wyborcza)

Generalnie ludzie są zdrowo zdenerwowani na rząd (mówię o młodych ludziach, których znam) i bardzo chcieliby zmian, szczególnie na stanowisku premiera.

Najib chyba zauważył silnie spadające poparcie u młodych, bo w tym roku po raz pierwszy w historii zaczął sponsorować koncerty. Doprowadziło to do tak kuriozalnych sytuacji, jak koncert koreańskiego rapera PSY w Penangu, gdzie za 8-minutowy występ PSY otrzymał 2 mln RM – z budżetu państwa! Naprawdę rozwścieczyło to wiele osób, bo to, ze premier zasponsorował koncert :pod publikę” wiadomo było od początku.

Jeden z koncertów na którym byłam niedawno w Taylors University, oficjalnie pod hasłem Festiwalu dla Wolontariuszy i Pracowników NGO, był tak naprawdę niezłą agitką polityczną Najiba. No niestety, również opłaconą z budżetu.

A jak wyglądają teraz ulice? Mniej więcej tak (niebieskie flagi z wagą to symbol partii rządzącej)

OB-WZ958_0410ma_G_20130410014030 merbok1-march25 220DE22D-92D9-465A-BEB8-88BCA2578F69_mw1024_n_s 484081_611974108831498_1126856092_n

Setki, tysiące  politycznych flag, wszędzie! A dlaczego nie plakatów? Głównie dlatego, że codziennie pada i plakaty nie wytrzymałyby nawet kilku godzin.

Ogólnie, bardzo niewiele jest na ulicach plakatów promujących konkretnych kandydatów, zwykle po prostu eksponowane są loga partii. Do tego popularne są wiece polityczne na świeżym powietrzu, gdzie można zobaczyć kandydatów na żywo – mniej więcej co parę dni natykam się w różnych punktach miasta na wielkie białe namioty pełne krzeseł dla uczestników spotkania.

Po wyborach w Maju oczywiście opublikuję wyniki na blogu, żeby domknąć temat 🙂

Reklamy