Znacie to uczucie, kiedy wracacie z tropikalnej wyprawy i chcecie jej klimat i smaki w jakiś sposób odtworzyć dla najbliższych? Albo po prostu czujecie chęć na coś orientalnego, ale nie do końca wiecie, na co?

Moja imieninowa historia

W ostatni weekend zostałam poproszona o przygotowanie imieninowej kolacji dla bliskich – kolacji w stylu azjatyckim. I co?  Panika!

Otóż osobiście uwielbiam azjatycką kuchnię, ale… raczej  jej nie gotuję. W Malezji jem na ulicy albo w knajpkach, bo tak jest taniej i wygodniej (zwykle 3 razy dziennie kupuję coś na mieście, nawet śniadanie chwytam na ulicy od cioteczki sprzedającej nasi lemak i popiah gdzieś niedaleko biura). Ale żeby gotować coś w domu? Padł na mnie blady strach. 

Pierwszym moim odruchem była szybka wiadomość do mojej serdecznej znajomej, która jest moim guru, jeśli chodzi o kuchnię azjatycką. Aga wielokrotnie była w Azji,  jej pasją jej przenoszenie klimatu azjatyckiej ulicy na talerze w swojej kuchni w Poznaniu. Często sama odkrywa możliwości znalezienia zamienników dla azjatyckich składników, których nie ma dostępnych w Polsce, albo są bardzo drogie – i zamiast tego potrafi stworzyć pyszności z produktów dostępnych w normalnych sklepach i dyskontach. I wszystko zawsze smakuje dokładnie tak jak w Azji!

Dzięki radom Agi (stworzyłam m.in. ostre klopsiki i curry w stylu korma, z owocami), kolację udało się uratować, a ja zaczęłam myśleć o nowej serii artykułów na bloga. Co, jeśli Aga podzieliłaby się ze mną (i z wami) swoimi pomysłami na sztandarowe malezyjskie dania, które możnaby ugotować wyłącznie z łatwo dostępnych i niedrogich składników?

Po szybkiej naradzie i ustaleniu szczegółów ustaliłyśmy, że stworzymy dla was serię „AM-LEZJA – czyli Malezyjskie Pyszności w Polskiej Kuchni”.

amlezja-banner

AM-LEZJA to:

-proste przepisy na malezyjską kuchnię

-zasada: stosujemy tylko składniki dostępne w dyskontach, czyli nie stosujemy drogich przypraw z azja-marketów, produktów ze sklepów internetowych itp.

-produkty, które możecie potem wykorzystać do innych dań, a nie tylko opakowania, które będą wam zagracać kuchnię przez pół roku

-umiarkowany stopień ostrości dań, tak, żeby każdy był w stanie je zjeść

-pomysły na obiady, ale też opcje na imprezy czy bardziej wystawne okazje

 

Na początek zaprezentujemy wam 3 odcinki cyklu – dawajcie znać, czy podoba wam się ten koncept, to być może będziemy go kontynuować regularnie.

Przepis 1: Malezyjskie satay z sosem orzechowym

Przepis 2: Malezyjskie kluski kuay teow po polsku:

Przepis 3: Nasi lemak po polsku:

 

Advertisements