Niedziela poza miastem, czyli wyprawa do Melaki – najstarszego miasta Malezji.
Ekipa: ja, współlokatorzy Steven i Vinnie oraz Ayie, Filipinka którą poznałam niedawno na spotkaniu AIESEC.

Rano śniadanko w chińskiej restauracji (kluski z mieloną wołowiną) – i w drogę!

Jadąc samochodem ze Stevenem za kółkiem osiągnęliśmy średnią prędkość 140 km/godz. (są tu naprawdę świetne autostrady!) i po półtorej godziny wylądowaliśmy w Melace.
Melaka została założona w XIV wieku i od tego czasu można powiedzieć, że w Malezji ktoś się wreszcie osiedlił.
Pierwszy przybył tu ówczesny władca Indonezji, na polowanie w tutejszych lasach. Zmęczony, zdecydował się odpocząć pod drzewem i w tym momencie wpadł na genialny pomysł: „założę tu osadę”! Zupełnie przypadkiem, owo drzewo nazywało się „Melaka” więc zupełnie tak też nazwano nowo powstałe miasto. Czyli mniej więcej można tą historię porównać do legendy Lecha, Czecha i Rusa.

Potem miasto przechodziło przez ręce Holendrów, Portugalczyków, Brytyjczyków i Japończyków, by w końcu po II wojnie światowej stać się 100% malajskim miastem.

Co warto wiedzieć? Melaka jest w całości objęta dziedzictwem kulturowym UNESCO. Chyba jako jedyne miasto na świecie. Fakt, zabytkowe chińskie i portugalskie kamienice i kościoły robią ogromne wrażenie.
Ale tak naprawdę Melaka słynna jest ze swojej kultury, charakterystycznej i niepowtarzalnej nyonya.

Nyonya to kultura nawróconych na islam chińczyków, zawierająca w sobie elementy obu kultur. Jest to bardzo widoczne w tradycyjnych strojach, potrawach i architekturze. Do teraz nyonya jest żywa i widoczna na ulicach, w sklepach i restauracjach.

Tradycyjny strój w stylu nyonya:

Buty w stylu nyonya (ręcznie wyszywane koralikami):

Jedzenie: bardzo ostre, zawierające chińskie kluski potrawy, doprawione wieloma przyprawami. I duużo deserów lodowo-owocowych (kruszony lód z mango, albo durianem). Są też owocowe, klejące „żelki” w kształcie rombów, podklejone ryżem.

Najbardziej chyba charakterystyczną atrakcją Melaki są super kiczowate, kolorowe, grające, obklejone sztucznymi kwiatami riksze rowerowe. Takich riksz nie ma nawet w Indiach! Tak kiczowate i brzydkie, że aż musiałam się przejechać! Gra azjatycki pop z głośników, kierowca rikszy powoli pedałuje (albo też prosi o zejście z pojazdu, żeby popchać jeśli jest pod górkę), a wzdłuż drogi powoli przewijają się największe atrakcje miasta. Fantastyczne uczucie! Azja na 100%!

 
Moje rekomendacje na zwiedzanie Melaki:

1) Najbardziej kultowa knajpka w mieście – Capitol Satay. 

Już godzinę przed otwarciem (16.00) przed wejściem ustawia się spora kolejka koneserów pysznego mięska polanego orzechowym sosikiem.

Nam udało się załapać na ostatni stolik! Ma się to szczęście 🙂 Sama restauracja jest niewielka, ma może 10 stolików, ale jest naprawdę znana i opisana w większości przewodników. Serwuje się tu wyłącznie satay (mięso na patyku, ‚a la szaszłyk). Każdy stoliczek ma wbudowaną pod spodem butlę gazową do podrzewania blaszanego garnuszka z sosikiem (przepis niezmienny od lat, objęty tajemnicą).

Z boku przy ścianie stoi wielka lodówka (powyżej) z różnymi typami satay do wyboru: z kurczaka, krewetek, chińskich pierożków, papryczek chilli nadziewanych rybą, wieprzowiny…. Wszystko surowe. Podchodzi się z tacą do lodówki i zabiera tyle patyczków ile dusza zapragnie. W tym czasie obsługa odpala butle gazowe i doprawia w każdym garnuszku sos. Kiedy już sos jest naprawdę gorący, należy wsadzić szaszłyczki do gotującego się sosu i odczekać. Satay po chwili są gotowe, ociekające sosem i uwodzące orzechowym aromatem. Pyszności! Jak dla mnie, kurczak smakował najlepiej, ale gigantyczna krewetka (langusta?) z długaśnymi wąsami też była niczego sobie.

Na ścianach wiszą rekordy „pożeraczy satayów” wraz ze zdjęciami: widać na nich osoby, które zjadły ponad 100 szaszłyczków na raz! Nieco przerażająca wizja! Naszej grupce (4 osoby) udało się zjeść ich 29. Nie ma porównania do mistrzów ze ściany.

Adres:

Capitol Satay Celup

41, Lorong Bukit Cina, 75100, Melaka, Melaka
75100

2) Jonker Street!

W ciągu dnia to po prostu długa ulica z pięknymi chińskimi kamieniczkami i kilkoma chińskimi świątyniami, a także bardzo wyjątkowym meczetem, który architektonicznie łączy w sobie wpływy muzułmańskie i chińskie. Przez cały dzień można tu kupić przekąski w stylu nyonya, chińskie antyki i przepiękne kartki wycinane we wzorki 3-D, o takie:

IMG_9890s

Wieczorem ulica rozświetla się tysiącami sznurów lampek choinkowych, pojawia się mnóstwo ludzi, a każdy metr kwadratowy ulicy zastawiony zostaje stoiskami z ulicznym jedzeniem! Przy końcu ulicy, na scenie, rozpoczyna się karaoke w stylu „jak chcesz, to wejdź na scenę i weź mikrofon”, co zwykle kończy się zawodzącym koncertem starszych panów śpiewających chińskie piosenki.  Klimat jest niezapomniany!

MelakaJonkerStreet10 Jonker-Walk-Jalan-Hang-Jebat-at-night-crowded-470

3) Rzeka Melaka i rejs stateczkiem

Polecam też spacer wzdłuż rzeki przepływającej zaraz obok Jonker Street, można też przepłynąć się po niej stateczkiem. Piękne widoki na chińsko-portugalską architekturę!

melaka-riverside

4) F’amosa

Jeśli już mówimy o Portugalii: odwiedźcie wzgórze F’amosa, z pozostałościami najstarszego portugalskiego kościoła w mieście. Roztacza się stąd piękny widok, który wynagradza krótką, ale internsywną wspinaczkę na szczyt. 

IMG_0484

5) Shake kokosowy Klebang

Z moich osobistych rekomendacji gastronomicznych, polecam shake’a kokosowego Klebang, który jest słynny w całym kraju. Samo stoisko z shake’ami jest malutkie, pod gołym niebem, ale przez cały dzień stoi do nich kolejka! 

Więcej informacji o miejscu z shake’ami i mapka dojazdu znajduje się na Seeties: http://seeties.me/post/en/53f56637576133f418569fa1

53f56637576133f418569fa7

 

Poniżej kilka zdjęć wykonanych podczas przejażdżki rikszą, przy najbardziej znanych atrakcjach Melaki:

A to pałac króla, w tradycyjnym malajskim stylu – polecam, w środku jest piękne muzeum pokazujące życie codzienne dworu królewskiego.

Advertisements