Jedziemy z koksem! Coś, co naprawdę warto kupić na prezent mamie albo przyjaciółce, albo po prostu sobie na pamiątkę z Malezji – lokalnie produkowane, organiczne kosmetyki Esmeria Organics.

Dlaczego polecam? Bo serio wierzę, że taka buteleczka albo opakowanie są o wiele bardziej oryginalne niż tshirt albo magnes wyprodukowane w Chinach i sprzedawane w Chinatown w okazyjnej cenie. Te kosmetyki można równie łatwo dostać – np. w drogerii w Wieżach Petronas!

Esmeria Organics – 100% malezyjskie kosmetyki

Dlaczego szukanie naturalnych kosmetyków w Azji to spore wyzwanie? Głównie przez ogólnie tu panującą modę na białą skórę i wszelkiego rodzaju wybielacze. Są dezodoranty wybielające, kremy do twarzy, balsamy…. Czasem znalezienie kosmetyku bez mocnej wybielającej chemii graniczy tu z cudem – bo nawet duże koncerny, jak Garnier czy Nivea, nie oparły się „białemu szaleństwu”.

A ja właśnie nie chcę być biała! Całkiem mi odpowiada mój kolor skóry, chodzi mi tylko o nawilżenie i jej pielęgnację. I tu właśnie na pomoc ruszają naturalne kosmetyki.

EcoCert

Jeśli macie wrażliwą skórę, to najbezpieczniejszą opcją będzie właśnie Esmeria. Marka ta posiada międzynarodowy certyfikat EcoCert – oznacza to, że wszystkie produkty wykonane zostały w min. 95% z produktów naturalnych – a pozostałe 5% składu jest mocno kontrolowane. Dodatkowo, minimum 95% składników roślinnych w kosmetyku musi być pochodzenia organicznego. Dość konkretne i wyśrubowane normy, muszę przyznać!

No i dodatkowo – opakowania są w 100% wykonane z ekologicznych materiałów, przyjaznych środowisku.

Moje testy:

Mydła do rąk w płynie – wygodne, w opakowaniach z pompką. Jeśli lubicie mydła które zostawiają dyskretny, kwiatowy zapach – nie jak perfumy, tylko naprawdę delikatny, to te produkty na pewno wam się spodobają. Samo mydło pieni się dość delikatnie, ale pozostawia ręce mocno nawilżone. Wypróbowałam mydła z lawendą i z drzewem herbacianym – to lawendowe zdecydowanie wygrało, głownie przez zapach – który mimo, że delikatny, spodoba się zarówno kobietom, jak i facetom. Nie będzie wam chłopak ani mąż narzekał, to na pewno! Cena: RM26.90

Żel pod prysznic z „prickly pear” czyli kolczastą gruszką meksykańską, czyli po prostu z owocem kaktusa. W żelu jest sporo aloesu, który niesamowicie nawilża skórę. Do tego aminokwasy i tymianek pomagają wzmocnić system immunologiczny skóry. Przynajmniej tak twierdzi producent. Ja twierdzę: dobrze się rozprowadza na skórze, łatwo się pieni i zmywa – ale prawie nie czuję w żelu zapachu tej mistycznej gruszki – a byłam jej bardzo ciekawa przed użyciem! Cena: RM29.90

Kremy do rąk! Tą działkę znam dość dobrze, bo zarówno moja mama jak i siostra mają mocno wrażliwą skórę, skłonną do alergii, więc przez nasz dom przewinęły się w ramach testów kremy do rąk chyba wszystkich możliwych marek na rynku. Tym bardziej byłam ciekawa doświadczenia z kremami Esmeria. Dla mnie najważniejsze są 2 punkty: 1) żeby się kurczę szybko wchłaniał! Bo nie o to chodzi, żeby sobie nałożyć krem i chodzić z rozczapierzonymi łapkami przez 10 minut 2) Żeby nie trzeba go było za często nakładać. I tyle. I muszę przyznać, że oba kremy (zarówno do skóry wrażliwej, jak i suchej/zniszczonej) spełniły oba zadania. Ciekawa sprawa: oba kremy pachną praktycznie tak samo, ale po tym z żółtym opakowaniem czułam, ze dłonie są naprawdę mocniej nawilżone. Magia! Cena: RM79.90

Szampony do wrażliwej skóry głowy i przeciwłupieżowy – tutaj nawiązałam współpracę z moją koleżanką Asią – bo przecież niełatwo przetestować 2 szampony na raz. Przez wiele lat mojej przygody z „korporacyjnymi” szamponami przyzwyczaiłam się do gęstych, prawie żelowych konsystencji i mnóstwa piany na głowie pod prysznicem. W przypadku szamponów Esmeria jest nieco inaczej – produkty są o wiele bardziej płynne i nie pienią się tak bardzo, wręcz po chwili jakby znikają (nie wiem: wchłaniają się?). Taki to szok jak się nie jest przyzwyczajonym do naturalnych kosmetyków. Ale w każdym razie. Z mojej strony – ciężko było mi testować, bo mam delikatne włosy, tłuste u nasady i suche na końcach – nie do końca takie pasujące do owych szamponów. I po umyciu kłaków, mimo, że wyglądały ok, miałam poczucie, że były przyklepane. Ale Asia, która ma włosy normalne, powiedziała, że w jej przypadku było ok. Cena: RM59.90

Odżywka do włosów delikatnych i z łupieżem – tutaj już sama konsystencja była lepsza, gęstsza. Ale to niestety mój najmniej ulubiony kosmetyk z całej serii. Winię za to właśnie mój typ włosów, który potrzebuje naprawdę mocnego nawilżenia na końcówkach – po użyciu tak delikatnej odżywki, praktycznie nie czułam różnicy. Ale jeśli kiedyś Esmeria wyprodukuje taką samą, tylko do włosów suchych (na same końcówki), to chętnie sprawdzę! Cena: RM49.90

Esmeria na prezent!

Podsumowując: polecam tą serię, zwłaszcza żele pod prysznic, do rąk, i kremy do rąk. Produkty do włosów też, ale pod warunkiem że macie mało „wymagającą” fryzurę.

Kosmetyki Esmeria w większości drogerii w dużych miastach.

Pełen spis sklepów w których możecie kupić kosmetyki Esmeria znajdziecie tu: http://www.esmeria.com/stores.php

ALE UWAGA! Jeżeli zamówicie sobie kosmetyki przez oficjalny sklep internetowy i poprosicie o dostawę do waszego hotelu w Malezji, możecie skorzystać z 20% zniżki! Użyjcie kodu WLGPU – i tadaaaaam, macie tańsze kosmetyki!

 

Kosmetyki do testu zostały mi przekazane bezpłatnie przez firmę Esmeria Organics. Opinie w tekście są wyłącznie moje.

 

 

 

Reklamy