Jeśli jest jedna najważniejsza rzecz, której nauczyli mnie do tej pory Malezyjczycy, to to, że jedzenie jest bardzo ważne, i należy je odpowiednio celebrować. Mieszkając tutaj, jest się zawsze otoczonym przez wszelakie opcje kulinarne: od wczesnych śniadań w chińskich kopitiamach lub słynnej malezyjskiej kopi (kawy z mlekiem skondensowanym), przez obiad w knajpie hinduskiej – na liściu bananowca, aż do kolacji  typu cendol + rojak (ciężka sałatka owocowa z klejącym, lekko ostrym sosem i deser na bazie mleka kokosowego). A poza tym? Je się tu mnóstwo przekąsek, knajpy są otwarte 24 godziny na dobę, a jeśli ktoś czuję się znudzony, to wsiada w samochód i jedzie na drugi koniec kraju na tzw. food trip – wycieczkę, na krórej zwiedzanie odbywa się poprzez jedzenie.

Okolice miasta Melaka mają sporo do zaoferowania – nie miałam pojęcia o części z tych dań, zanim tu przyjechałam! Dzięki mojej ostatniej podróży mogę wam zaprezentować sztandarowe dania tego regionu.

Kultura Baba Nyonya

W Melace zjecie prawdziwe dania kuchni fusion! Bierze się to głównie z kolonialnej przeszłości tego miasta, które było zajmowane przez Portugalczyków, Holendrów i Anglików. Każdy z tych krajów pozostawił część swojej kuchni i kultury w tym rejonie:  np. starówka zabudowana jest w stylu portugalskim, ale już kuchnia jest dość ostra – zdecydowanie nie-europejska! Np. „portugalskie” danie, które jednak mało który Europejczyk potrawi zjeść, to tzw. devil curry – najostrzejsze curry w regionie!

Wszystkie społeczne zawirowania w Melace doprowadziły do powstania i rozkwitu unikalnej kultury zwanej baba nyonya – jest to społeczność chińsko-muzułmańska (powstała poprzez przejście chińskich na islam lub wżenienie się w rodziny muzułmańskie). Ich kuchnia czerpie nieco z obu kultur – ale doprawia dania mocno na ostro! Tradycyjne stroje są mocno kolorowe, z kolorowymi kwiatami na ubraniach i wyraźną, złotą biżuterią. Kuchnię baba nyonia zachowano tutaj od pokoleń, a typowe dania są wciąż podawane w większości restauracji – to właśnie dlatego przyjeża tu dużo mieszkańców Kuala Lumpur – na jedzenie właśnie!

Kolacja w restauracji Seri Nyonya w hotelu Equatorial w Melace (pierwsza restauracja halal serwująca ten typ kuchni w mieście)

Na stole znajdziecie tu np. zupę z kulkami rybnymi, słodkie, aromatyczne curry z krewetkami i ananasem w mleku kokosowym, smażone kalmary i asam pedas – słodko-kwaśne curry z owocem tamaryndowca.

Adres:

Equatorial Hotel, Seri Nyonya Restaurant

Bandar Hilir, 75000 Malacca, Malaysia

Curry z jagnięciną (kari kambing)

Niedaleko Melaki leży wioska Jasin, znana lokalnie z ich słynnego curry z jagnięciną. Curry przygotowuje się godzinami, ale kuchnia, w której wszystko się dzieje, mimo że wiejska, jest naprawdę czysta! (sama byłam zaskoczona)

Curry gotuje się z mięsem i ziemniakami, a także sporą ilością chilli. Serwuje się to z białym ryżem. Jeśli lubicie jagnięcinę, to miejsce to strzał w 10! 

Knajpa nazywa się Warung Kari Kambing Power Dan Asam Pedas Claypot Asahan, Jasin i podaje też – na zasadzie samoobsługi – także curry z rybą i kurczakiem:

Klejący ryż z wiókami kokosa na słodko (lontong kering)

Ten sam przybytek serwuje też nieco lżejsze danie – lontong kering, czyli klejący ryż, ugotowany i pokrojony w kostkę, a do tego przeróżne dodatki. Niesamowicie mi smakował w kombinacji ze słodko-ostrym sosem orzechowym i posypany prażonymi wiórkami kokosa. Do tego wzięłam ayam redang, czyli kuczaka ugotowanego z kokosem i liśćmi curry. Pyszności! (te zielone listki na talerzu to właśnie liście curry, które po zmieleniu zamieniają się w znany wam proszek curry!)

Pai Tee

Najlepsza przekąska regionalna, moim skromnym zdaniem! Mały „naparstek” z uprażonego ciasta. W środku napakowane jest nadzienie warzywne – z chińskich rzodkiewek, fasolki szparagowej i marchewki, często też dodaje się krewetki. Wszystko posypuje się szczypiorkiem lub kolendrą, miesza z sokiem z cytryny i sosem chilli. Bierze się to na raz, jak kieliszek wódki – z tym, że sam „kieliszek” też jest jadalny! Polecam! Pai tee można też dostać w malezyjskiej sieci restauracji Chicken Rice Shop – również w Kuala Lumpur i Penang.

Asam pedas

Ryba asam pedas już prawie gotowa!

Chyba najsłynniejsze danie z Melaki, po które moi znajomi przyjeżdżają tu na weekendy. Ciężkie, ostro-kwaśne curry, tradycyjnie podawane z rybą, ale można też dostać je z kurczakiem i wołowiną. Sos gotowany jest na bazie owoców tamaryndu z chilli i przyprawami. Dodaje się warzywa, np. okrę, bakłażany, pomidory. Bardzo polecam zamówić coś gaszącego pragnienie, jeśli zamawiacie asam pedas na obiad czy kolację. Woda z kokosa powinna pomóc 🙂

Zestaw przekąsek i chilli 

Do posiłku można sobie też dobrać wybrane przyprawy i przekąski, np. solone jaja, domowo robiony sos chilli, świeże ogórki (na zbicie „gorąca” na języku) i petai („śmierdzące fasolki” – bo tak jak po innych warzywach strączkowych, puszcza się po niej wiatry).

Cendol

Narodowy malajski deser, absolutny klasyk. Nie da się być w Malezji i go nie spróbować – dostaniecie go praktycznie w każdej knajpie! Jednak to właśnie z Melaki wywodzi się oryginalny cendol, i to (podobno) tutaj robi się go najlepiej. Przepis jest prosty: szron z zamrożonej wody wkłada się do miseczki, przykrywa czerwoną fasolką i polewa mlekiem kokosowym i cukrem palmowym. Na górze kładzie się zielone „żelki” w obłym kształcie, o smaku liścia pandan. Wszystko razem się miesza i je zanim wszystko roztopi się w brązową breję. Jest słodko i orzeźwiająco!

W knajpie San Shu Gong, na samym początku słynnej ulicy handlowej Jonker Street, zjecie przepyszny cendol. Są tu też dodane dodatkowo żelki kokosowe i kawałki owoców. A dla koneserów – cendol podaje się też z durianem! Z tego też powodu opakowanie cendola przypomina owoc duriana, można z nim łatwo chodzić, jeśli weźmiecie deser na wynos – do opakowania dołączona jest wygodna rączka. Nie trzyma się kubełka ciepłymi dłońmi, więc lody wolniej się roztapiają!

Adres:

San Shu Gong

Dataran Pahlawan Melaka Megamall, Lot A-003A(M) & A-003A(G), Lower Ground Floor, Jalan Merdeka, Melaka, 75000 Malacca, Malaysia

Ciastka Dou San Piah i Dodol

W tym samym przybytku (San Shu Gong) znajdziecie słynne okrągłe ciastka Dou San Piah. Kruche, maślane ciasto skrywa sporą porcję słodkiego nadzienia – zrobionego z… fasoli mung i cebulki. Za pierwszym razem był to dla mnie trochę szok – ciastko na słodko z cebulką i fasolką? Teraz już się przyzwyczaiłam, ale najlepiej sami sprawdźcie jak wam to smakuje!

Dodol to „malezyjska krówka”, jak to zwykłam nazywać. Ciągutka z mleka kokosowego i cukru palmowego. Słodka i rozpływająca się w ustach! Na zdjęciu powyżej zapakowana w opakowania, ale naturalnie sam cukierek jest brązowy.

Popiah i seri muka

Czyli swoisty zestaw powitalny dla gości. Popiah to malezyjskie sajgonki, z warzywami w środku, obtoczone w ostro-słodkim sosie chilli. A seri muka to słodkie ciasteczka-żelki (kuih) zrobione z warstwy klejącego ryżu i zielonego puddingu z liścia pandan na górze.

Roti tissue

Całodniowa, ale zwłaszcza popularna nocą, przekąska. Cieniutki naleśnik – tak cienki, że wygląda jak chusteczka (tissue). Ma imponujące rozmiary i stawia się go pionowo. Wszyscy biesiadnicy odrywają po kawałku i rozkoszują się słodkim smakiem ciasta, polanego mlekiem skondensowanym albo syropem truskawkowym. Zdecydowanie danie do podzielenia na kilka osób!

Biskut Tongkat

Lokalna specjalność – ekskluzywne sucharki z certyfikatem halal. Grubo ciosane, bardzo chrupiące – najlepiej smakują zanurzone w gorącej kawie lub herbacie.

Owoce!

Jeśli po tym wszystkim macie dosyć jedzenia, to zawsze przecież znajdziecie miejsce na kilka owoców, jak świeże ananasy, papaję, czy smoczy owoc. No, i może kilka kuih (żelowych ciasteczek ryżowych). W końcu jesteś w Malezji, tu jedzenie jest najważniejsze!

Wyjazd do Balik Bukit został zorganizowany przez Gaya Travel i Ministerstwo Turystyki Stanu Melaka. Opinie są wyłącznie moje.

Reklamy