Jeśli nie do końca „czujesz” wielkie centra handlowe i miejską dżunglę, i chcesz poczuć „prawdziwą Azję”, to koniecznie musisz wybrać się na malezyjską wieś! Rejony kampung (czyli z języka malajskiego: wiejskie) są jeszcze stosunkowo mało znane i mało skomercjalizowane. To tutaj spotkacie najmilszych ludzi, zjecie świeże jedzenie, bez dodatku glutaminianu sodu i sztucznych kolorów. A w nocy zobaczycie tu najpiękniejsze gwiazdy!

Samemu wieś w Malezji zwiedzić niełatwo. Najlepiej zapytać o rekomendację znajomych lub obsługę hostelu/hotelu w Kuala Lumpur. Dlaczego? Bo tak jak wszędzie na świecie, mieszkańcy stolicy w większości pochodzą właśnie ze wsi. Zapytaj o ich „hometown”, czyli rodzinne miasteczko, i od razu zobaczysz, z jaką pasją Malezyjczycy opowiadają o tych zakątkach!

Wioska którą opisuję nazywa się Balik Bukit i położona jest niedaleko Melakki (w południowej części Półwyspu Malajskiego). Niby zwykła wieś, ale… sami zobaczcie!

Tradycyjny dom

Domy malajskie zbudowane są z drewna – a ich konstrukcja jest magiczna! Czemu? Do ich budowy tradycyjnie nie używa się gwoździ! Cała konstrukcja zbudowana jest na zasadzie puzzli, gdzie jedna część unieruchamia inną – a wszystkie są idealnie wyprofilowane, żeby pasowały do siebie. Dzięki temu łatwo też taki dom rozbudować – wystarczy wyjąć kilka części i dołożyć kolejne pomieszczenie. Proste, prawda? 

Domy zbudowane są na palach – dzięki temu tworzy się naturalna izolacja przed wilgocią (w porze deszczowej to bardzo ważne) i przed owadami i zwierzętami. Dodatkowy plus? Taki dom na palach można łatwo… przenieść w nowe miejsce. Jako że dom nie jest wmurowany, tylko stoi na danym terenie, można (przy pomocy krzepkiej drużyny kilkunastu osób) wziąć całość na barki i przenieść o parę metrów w razie potrzeby. Wygodnie!

W środku dom jest przestronny, bo rzadko budowane są tu ściany. Tradycyjnie budynek ma 1-2 pokoje i wszyscy domownicy śpią razem na materacach, które potem chowa się do szafy w ciągu dnia, lub odkłada na bok. Osobna jest tylko kuchnia, a w niej… gotuje się na wolnym ogniu! W drewnianym domu! Byłam zszokowana, ale znajomi twierdzą, że pożary praktycznie się nie zdażają. „Przecież jak gotujesz, to stoisz przy garach, no nie? Więc masz je cały czas na oku”. No, w zasadzie…

Stroje

Ubiór na wsi musi być po pierwsze KOLOROWY i kwiecisty! Mocne, wyraziste kolory, batik, nadruki w kwiaty i motywy roślinne – czego tu nie ma! Przewiewne materiały pozwalają poczuć się świeżo nawet przy palącym słońcu. 

Dla kobiet przeznaczony jest baju kurung, czyli zestaw: długa tunika z rękawami oraz długa spódnica pod spodem. Opcjonalnie, można do tego założyć chustę na włosy.

Dla mężczyzn: baju melayu, czyli koszula i spodnie, przepasane w pasie kolorowym sarongiem. No i stylowe nakrycie głowy – tanjak. 

Wiejskie wozy

Tradycyjnie, w okolicach Melaki transport odbywał się przy użyciu wozów zaprzężonych w byki (bullock carts, albo kereta lembu).  Wozy bywały bardzo proste – do przewozu towarów, albo pięknie ozdobnione, z wielkim dachem ze strzechy, w kolorach tęczy – dla zamożnych mieszkańców.

Z przodu wozu siadały osoby, w tylnej części składowano towary. Wozy były proste i nie miały żadnych udogodnień – jadąc po nierównej drodze, można więc poczuć każdy kamień!

Powiem szczerze – nie jest to najszybszy środek transportu, i z pewnością nie najbardziej wydajny. Ale tradycja tradycją – w wioskach takich jak Balik Bukit także dziś można spotkać tego typu pojazdy. 

Wciąż funkcjonują też tradycyjne punkty naprawy i dekoracji wozów. W Balik Bukit taki punkt to rodzinny interes – prowadzony najpierw przez ojca, a teraz przez syna. Jako że raczej nie buduje już się nowych wozów, miejsce to jest już bardziej serwisem dla pojazdów i swoistym muzeum tego środka transportu.

Jazda na vespie

Na co dzień używa się więc lepszej alternatywy: starych, dobrych skuterków ze słonecznej Italii! Ich kolory pięknie wyglądają wśród pól ryżowych. Jeśli macie ochotę, sporo miejsc oferuje możliwość zwiedzania wsi właśnie za pomocą vespy!

Zabawa w błocie: przeciąganie na liściach palmowych

 Podczas specjalnych okazji, takich jak festiwale czy lokalne święta, organizowane są wiejskie zawody sportowe. I nie mówię tu o biegach, czy skoku przez płotki – tutaj startuje się w typowo lokalnych konkurencjach!

Pierwsza z nich, to zawody w parach, zwane main tarik upih (ang. palm frond  sledding). Zwykle startuje tu ojciec i syn, ale zdarzają się też pary brat-brat lub kumpel-kumpel. Większa osoba jest „ciągnikiem”, natomiast dziecko albo mniejszy zawodnik siada na wielkim liściu palmowym. Na dany sygnał liście z pasażerem są ciągnięte jak najszybciej w kierunku mety – pierwszy zawodnik wygrywa! Czy wspominałam, że zawody odbywają się w błocie? No więc tak. czysto nie jest 🙂

Zabawa w błocie: łapanie kaczki

W kategorii indywidualnej, są wyścigi (po błocie) w kierunku białej kaczki na drugim końcu pola. Zwycięzca musi nie tylko dobiec jako pierwszy, ale też złapać ptaka, który zdarza się, że nie jest taki łatwy do chwycenia! Biedne kaczuchy po skończonym biegu myje się w pobliskim strumieniu (biedaki są całe w błocie!).

Zabawa w błocie: przeciąganie liny

Konkurencja drużynowa. Niby zwykłe przeciąganie liny – ale… w błocie! Są emocje, jest brudek, jest radość zgromadzonej publiczności. I czego chcieć więcej?

Jazda na byku

Zawody w ujeżdżaniu byków może nie są aż tak ekstremalne, jak hiszpańskie corridy, ale przynajmniej bezkrawawe. Ocenia się tutaj bardziej styl niż długośc jazdy – bo przecież na wsi prawie każdy wie, jak jeździć na byku!

I jak, pojechalibyście na wieś na wakacje? Mnie się niesamowicie podobało!

 

Wyjazd do Balik Bukit został zorganizowany przez Gaya Travel i Ministerstwo Turystyki Stanu Melaka. Opinie są wyłącznie moje.

 

 

Reklamy