Za każdym razem kiedy przygotowywałam się do wyjazdu do Azji, nosiłam się z zamiarem zrobienia listy rzeczy które należy przygotować. Albo zrobić. Bo samo kupienie biletu to dopiero początek.

Nie jestem osobą która przedziera się przez dzikie chaszcze dżungli, więc ominę rzeczy takie jak skarpetki przeciw-pijawkowe itp.

Lista jest w miarę chronologiczna.

1174841_10201755170790686_1624375672_n
Jedno z piękniejszych miejsc jakie widziałam – i to niebieskie niebo! Świątynia w Hat Yai, Tajlandia

1) Bilety:

Ostatnio odkryłam fajną stronę, Momondo, na której można sobie założyć alert na dane połączenie – strona wyśle wam maila, jeśli gdziekolwiek pojawi się korzystna oferta na szukane przez was loty. I do tego można przejrzeć dane statystyczne – kiedy najlepiej rezerwować bilety, na które miesiące jest najtaniej. Można też porównać połączenia np z Warszawy i z Berlina. W przypadku długich i (nie oszukujmy się) – dość drogich lotów do Azji, ta platforma jest naprawdę przydatna.

Do Malezji np. najlepiej kupować bilety 2-3 miesiące przed planowanym pobytem.

Polecam też sprawdzać na bieżąco Mleczne Podróże i inne portale wyszukujące najtańsze promocje.

Generalnie z Europy do Azji tanio lata się do Bangkoku, Singapuru i czasem do Wietnamu i Chin. Dalej najlepiej przesiąść się do lokalnych samolotów lub pociągów.

Jeśli mieszkacie na zachodzie Polski, sprawdźcie połączenia z Berlina – bywają tańsze.

A jeśli w Azji planujecie przemieszczać się pomiędzy krajami samolotem, koniecznie zapiszcie się na newsletter Air Asia, czyli azjatyckiego Ryaiaira. Promocje bywają bardzo krótkie, np. 3-dniowe, ale warto – loty bywają tanie, np. KL-Siam Reap (Kambodża) za 100 zł w 2 strony, KL-Bangkok za 150 zł w 2 strony. Komfort lotu lepszy niż w Ryanair, więcej miejsca na nogi, nie ma teżtego krzyczącego żółtego koloru wszędzie, no i nie ma nachalnej sprzedaży loterii i innych takich przez stewardesy. Płaci się bez problemu online, jednak za użycie karty kredytowej jest dodatkowa opłata.

Ważne: często promocje na loty do Azji bywają poza sezonem, czyli w okresie monsunów czy lokalnej zimy. Koniecznie sprawdźcie klimat w danym kraju i prognozę pogody – jeszcze zanim klikniecie „kup teraz”. Możecie wylądować w sezonie deszczowym, i chociaż lot będzie w okazyjnej cenie, nie będziecie w stanie wyjść z hotelu bez parasola i peleryny.

7239_10200898287369136_1663282578_n
Eksploracja dżungli ze słoniem i Caroline w Laosie – miejsce w którym jeździłyśmy na słoniach zostało sprawdzone i traktuje słonie etycznie. Turystom pozwala się tylko na 1 przejażdżkę na słoniu dziennie, po czym każdy słoń jest myty, karmiony i wypuszczany na „półdziko” do dżungli. 

2) Wiza

Większość krajów azjatyckich wymaga od Polaków jakiegoś rodzaju wizy (czasem trzeba aplikować w ambasadzie przed wyjazdem, czasem dostaje się po przylocie na lotnisku).

Uwaga: nie zostawiajcie wyrobienia wizy na ostatni moment! Ambasady są często zamknięte ze względu na lokalne święta, wyjazd ambasadora, przyjazd innych ambasadorów itp. Przed wizytą zawsze zadzwońcie do placówki upewnić się czy są otwarci. Często wyrobienie wizy zajmuje nieco więcej czasu niż sugerowane, dajcie sobie więc ok 1 tydzień dodatkowego zapasu do sugerowanego czasu oczekiwania.

Lista krajów azjatyckich, do których wymagana jest wiza wjazdowa:

Afganistan

Arabia Saudyjska

Azerbejdżan

Bahrajn

Bangladesz

Bhutan

Chiny

Indie (uwaga! Wiza turystyczna ważna jest 3 miesiące od daty wystawienia, nie od daty przylotu!)

Irak

Iran

Jemen

Jordania

Kambodża (wiza na granicy)

Katar

Kazachstan

Kirgistan

Korea Północna (KRL-D)

Kuwejt

Laos

Liban (możliwość otrzymania wizy turystycznej na granicy na 30 dni, z możliwością przedłużenia do 90 dni)

Malediwy

Mali

Mauretania

Mongolia

Myanmar

Nepal

Oman

Pakistan

Palestyna

Sri Lanka

Syria

Tadżykistan

Timor Wschodni

Turcja (wiza na granicy)

Turkmenistan

Uzbekistan

Wietnam

487072_4638938461148_687668622_n
Moja ulubiona chińska świątynia w Malezji – Kek Lok Si w Penang

3) Szczepienia

I tu naprawdę musicie zacząć się przygotowywać z wyprzedzeniem. Jeśli lecicie tylko na tydzień czy dwa, do Singapuru i Kuala Lumpur, to proponuję ograniczyć szczepienia do minimum. Ale jeśli planujecie wyprawę na miesiąc, przez Indonezję, Tajlandię, Kambodżę itp, koniecznie się przygotujcie. Koniecznie wpiszcie je sobie w budżet, bo akurat na tym nie warto oszczędzać 🙂

Krok pierwszy: sprawdźcie online, jakie są sugerowane szczepienia, i oszacujcie wstępny koszt (proponuję jednak mieć przy tym trochę zdrowego rozsądku, np. japońskie zapalenie mózgu to bardzo rzadka choroba i można sobie to szczepienie spokojnie odpuścić).

Standardowy zestaw szczepień:

wirusowe zapalenie wątroby A i B, tężec i błonica, dur brzuszny.

Resztę szczepień polecam indywidualnie dobrać po konsultacji z lekarzem w poradni medycyny tropikalnej.

Gdzie można się zaszczepić? Właśnie w  poradni medycyny tropikalnej lub medycyny podróży, są one w każdym większym mieście w Polsce. Poradnie są zwykle otwarte tylko przez 2-3 dni w tygodniu, w określonych godzinach, i często wymagają wcześniejszej rejestracji.

Koszt za szczepienie to ok. 100- 200 zł za dawkę

Przykładowe ceny:

* zapalenie wątroby: typ A jednorazowa dawka 75 zł, typ B dwie dawki, pierwsza 160 zł, druga 100 zł, lub taniej szczepionka łączona, od razu A i B 170 zł.

*dur brzuszny: 208 zł

*tężec i błonica: 40 zł

*polio: 82 zł

Niektóre szczepienia wymagają 3 dawek, które należy przyjmować co 2 tygodnie lub co miesiąc.

Temu panu leki niepotrzebne, bo jest w religijnym transie i nic nie czuje. Festiwal Thaipusam, Batu Caves, Malezja
Temu panu leki niepotrzebne, bo jest w religijnym transie i nic nie czuje. Festiwal Thaipusam, Batu Caves, Malezja

4) Leki

Standardowy must-have to leki na biegunkę, plastry i leki przeciwgorączkowe. Leki na biegunkę w przypadku np. Indii warto wziąć w różnych wariantach – ja w przychodni dostałam 3 różne rodzaje, i zdecydowanie się przydały.

W Azji ważne jest też przygotowanie na malarię i dengę. Te choroby – przenoszone przez komary – są wciąż powszechne, ale uwaga – nie wszędzie. Np Malezja i Singapur, oprócz terenów lasów deszczowych są praktycznie wolne od zagrożenia malarycznego i nie ma potrzeby katować się lekami. Nejgłupszą rzeczą jaką można zrobić, to jadąc w tropiki, w miejsca nie będące wysoko rozwiniętymi, olać temat i stwierdzić, że „Moim znajomym nic się nie stało, więc będzie ok”. Nie będzie i tego typu myślenie to mega głupota.

W Indiach czy mniej rozwiniętych krajach polecałabym wziąć Malarone. To dość drogi lek, który jest jednak naprawdę skuteczny. Oficjalnie należy go brać codziennie, jednak z powodu absurdalnej ceny (ok 150-200 zł za opakowanie), radzę: kup jedno opakowanie i zawsze miej ze sobą. Jeśli poczujesz się dziwnie, zaczniesz mieć napady drgawek i nagłe zmiany temperatury, weź Malarone w większej dawce (3 tabletki) i powtórz za kilka godzin. Powinno przejść, jednak i tak idź do lokalnego szpitala na konsultację.

Jeśli złapiecie malarię – nie wracajcie z tym do Polski! Leczcie to na miejscu, będzie taniej i łatwiej. Zwykle wystarczają 2-3 dni w szpitalu. W Polsce praktycznie nie ma miejsca które byłoby w stanie wam pomóc, ze względu na brak porządnych szpitali specjalizujących się w chorobach tropikalnych

Na mój pierwszy wyjazd do Indii lekarka zapisała mi doksycyklinę, antybiotyk. Mimo, że jechałam na 3 miesiące, kazała mi to brać codziennie. Brałam – i efektem było kompletne wyniszczenie organizmu po 2 miesiącach, więc odstawiłam lek i udało mi się jogurtami i probiotykami naprawić szkody. Tak więc – na wyjazd dłuższy niż 2 tygodnie zdecydowanie odradzam antybiotyki (chociaż są zdecydowanie tańsze niż malarone).

Najprostsze zabezpieczenie przed malarią:

-spanie pod moskitierą – fajne i mega stylowe, moskitiery są zwykle na wyposażeniu pokoi w hostelach, ale możecie kupić własną za kilka złotych, na miejscu

-używanie sprejów i innych środków na komary – zawsze, każdego wieczora. Kupujcie je zawsze na miejscu, nie bierzcie polskich OFFów itp – lokalne komary np. w Indiach były  na nie kompletnie odporne. W krajach tropikalnych skład repelentów jest inny, zawierający więcej substancji DEET, a przy tym środki są nawet tańsze niż w Polsce

Miejsce wolne od malarii :) Zachód słońca na plaży Sentosa w Singapurze
Miejsce wolne od malarii 🙂 Zachód słońca na plaży Sentosa w Singapurze

5) Ubezpieczenie

Jakiekolwiek, byleby obejmowało podstawowe zabezpieczenie na wypadek choroby lub śmierci w krajach które odwiedzicie.

Obchody święta Deepavali w Malezji, na okolicznościowym bazarku ze znajomymi z Hong Kongu i Filipin
Obchody święta Deepavali w Malezji, na okolicznościowym bazarku ze znajomymi z Hong Kongu i Filipin

6) Rzeczy do spakowania

Jeśli jedziecie do „ciepłej” Azji, to bierzcie ze sobą jak najmniej!

-ręcznik szybkoschnący (warto kupić – z powodu bardzo wysokiej wilgoci w powietrzu, ręczniki frotte schną bardzo długo!)

-saszetka na paszport i pieniądze do noszenia POD ubraniem – nigdy na szyi i nigdy w widocznym miejscu! Ja mam bardzo fajną do noszenia w pasie, w cielistym kolorze, kupioną w Decathlonie.

-adapter do gniazdek elektrycznych – co kraj, to inne gniazdko, i czasem nawet siłą bez adaptera nie da się wepchnąć wtyczki do gniazdka

-chusta, lub cienki sweter – tak nawet jadąc w tropiki trzeba czasem się okryć – np w autobusach lub metrze jest naprawdę MEGA zimno, bo klimatyzacja jest ustawiona na maksa. Jeśli nie chcecie się przeziębić – zawsze miejcie pod ręką coś do narzucenia na siebie

-wilgotne chusteczki i buteleczka z płynem do odkażania rąk – czasem w okolicy nie ma żadnej umywalki ani węża z wodą, a jedzenie je się rękami w wielu przypadkach. Tego typu ekwipunek jest więc niezbędny

-krem z filtrem – polecam kupić na miejscu, jest taniej – ale możecie wziąć małą tubkę z Polski, żeby mieć na kilka pierwszych dni

-zdjęcia paszportowe – w Azji zdjęcia są wymagane w wielu (nieoczekiwanych) miejscach, np. w Indiach aby kupić lokalną kartę sim trzeba wypełnić aplikację i załączyć 2 zdjęcia. Wizy wydawane na lotniskach często też wymagają zdjęć, ale można w większości przypadków przekupić urzędników płacąc 5 dolarów więcej i zwykle przepuszczają bez zdjęcia. Miejscie przynajmniej 5 zdjęć wydrukowanych ze sobą i skany zdjęć na mailu, gdybyście nagle musieli dodrukować dodatkowe

-kopie dokumentów – MEGA ważne, zróbcie conajmniej 5 kopii paszportu i ubezpieczenia. Na wszelki wypadek. No i do tego standardowy skan zapisany w mailu. Często kopie paszportu wymagane są w hostelach i hotelach, w trakcie check-in.

-upominki z Polski – jeśli planujecie spać gdzieś przez Couchsurfing, weźcie trochę polskiej czekolady lub breloczki i inne takie – nie waży to dużo, a radość odbarowanego jest zdecydowanie bezcenna!

-kłódka i łańcuch – tak, zdecydowanie jeśli jedziecie do Indii. Do przypinania plecaka w pociągu. Bez łańcucha macie 50% szans że was okradną (nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak bezczelni bywają złodzieje w Azji)

-latarka – mała zawsze przydatna – np. w trakcie przerw w dostawie prądu lub gdy musicie iść przez ciemną plażę lub dżunglę. Jeśli macie dobrą latarkę w komórce to sam telefon powinien wystarczyć.

-telefon bez sim-locka! – sprawdźcie przed wyjazdem czy na bank nie macie sim-locka. Nie ma nic gorszego niż wyjazd z zablokowanym polskim telefonem za granicę i szukanie miejsca które takiego sim-locka zdejmie. Jeśli macie ze sobą tableta albo smartfona, to najlepszą opcją są Skype i Whatsapp, dzięki którym zadzwonicie do domu za darmo.

-papier toaletowy – w niektórych krajach (Indie na przykład) zamiast papieru używa się wody i ręki. Miejcie zawsze papier ze sobą, na wszelki wypadek. W Malezji – w Kuala Lumpur zwykle jest, ale  podczas wycieczki na wieś już niekoniecznie.

-trochę pustego miejsca w plecaku – jakimś cudem zawsze podczas pakowania się w droge powrotną, rzeczy „puchną” w plecaku (magia jakaś!), a przecież zwykle trzeba też dopakować suweniry i rzeczy kupione na miejscu.

 

Kąpiel ze słoniem w rzece, Kuala Gandah, Malezja
Kąpiel ze słoniem w rzece, Kuala Gandah, Malezja

 

 

 

 

 

Advertisements