Duriany w Azji południowo-wschodniej to coś więcej niż tylko owoce. To „króle” owoców, na ich temat tworzone są legendy, a ich dostępnośc poza Azją jest mocno ograniczona, przez co ich tajemniczość  jeszcze bardziej wzrasta.

Jeśli już uda wam się natknąć na duriana, dobrze mieć trochę podstawowej wiedzy, żeby znaleźć i spróbować naprawdę dobrego „śmierdziela”.

  1. Gdzie znaleźć duriany?

Najczęściej kupuje się je na ulicznym stoisku. I tutaj uwaga – na 99% duriana nie dostaniecie na stoisku z owocami. Mocny zapach skutecznie sprawia, że inne produkty skutecznie przesiąkają jego zapachem, dlatego też w większości przypadków duriany sprzedaje się na osobnych stoiskach. Wyczujecie je z daleka!

Jak namierzyć najbliższy punkt sprzedaży? Jeśli jesteście w Kuala Lumpur, to przez cały rok dostaniecie duriany na Jalan Alor w centrum miasta (ale ceny tam będą dość wysokie, bo to najbardziej turystyczne miejsce w mieście). Jeśli mieszkacie nieco poza centrum, zapytajcie w recepcji swojego hotelu/hostelu – każda dzielnica ma swój punkt, w którym lokalsi kupują duriany. Czasem jest to stałe miejsce, czasem ryneczek, który czynny jest tylko raz w tygodniu – ale z pewnością zostaniecie nakierowani w dobre miejsce.

Najbardziej znanym i sporym punktem czynnym cały rok jest słynne „SS2 Durians” – stoisko w Petaling Jaya, niedaleko Kuala Lumpur. Dostaniecie tu przynajmniej 4-5 rodzajów durianów i do tego sok z kokosa do popicia. Dostaniecie się tam, dojeżdżając LRT do stacji Taman Bahagia, a potem taxi/uberem. Przy takich dużych stoiskach jak to, dostępne są stoliczki i krzesła dla klientów.

Jedzenie durianów w takich miejscach to okazja do spotkania ze znajomymi i z rodziną, stoły są spore, a same duriany ciężkie do „pokonania” w pojedynkę. Na ucztę weźcie więc kogoś ze sobą!

Pan sprzedawca przy dużym durianowym stoisku - jeśli to wasz pierwszy raz, poproście takiego sprzedawcę o pomoc w wybraniu owocu!
Pan sprzedawca przy dużym durianowym stoisku – jeśli to wasz pierwszy raz, poproście takiego sprzedawcę o pomoc w wybraniu owocu!

2. Jak wybrać duriana?

Pierwsza niespodzianka: durianów jest mnóstwo! A dokładniej: jest mnóstwo ich rodzajów. Porównałabym to do rodzajów jabłek: mamy lobo i granny smith – oba to jabłka, ale smakują i nawet wyglądają, bardzo różnie.

W przypadku durianów, różne typy nazywane są zwykle kombinacją liter i cyfr, np. D24. Nie ułatwia to sprawy, zwłaszcza, jeśli nie jesteście jeszcze ekspertami. Każdy typ ma inny smak, aromat i kolor – niektóre duriany są żółte, a inne czerwone w środku. Mogą być słodkie, lekko kwaśne albo gorzkie.

Malezyjczycy najbardziej cenią sobie typ D24 lub musang king – one też są najdroższe.

IMG_3706

A jak wiadomo, który durian jest już dojrzały i smaczny? Oczywiście po zapachu. Im silniejszy i bardziej „cebulasty” – tym lepiej.

Ważna sprawa: kupujcie duriany w skorupie, nie polecam tych już pokrojonych i sprzedawanych na tackach – zwykle są one niekoniecznie świeże. Nie otwierajcie skorupy sami – jest mocna i ostra, i może wam pokaleczyć ręce. Poproście sprzedawcę o pomoc.

Jedząc na stoisku ulicznym z durianami – sprzedawca pomoże wam wybrać dobrą sztukę. Zasugeruje konkretny owoc i zważy przy was – tak, że będziecie wiedzieć, na co się piszecie.

Słynne stoisko SS2 Durians w Petaling Jaya
Słynne stoisko SS2 Durians w Petaling Jaya

3. Ile kosztuje durian?

Ceny nieco wahają się w ciągu roku w zależności od sezonu – ale jedno jest pewne, nie jest to najtańszy owoc na rynku. Nawet w Malezji czy Indonezji, duriany to raczej „górna półka” cenowa.

Aby mniej więcej mieć pojęcie, oto ogólny cennik z rodzajami durianów:

Typ duriana Srednia cena za kilogram
Mao Shan Wang RM20 – RM28
Red Prawn RM15 – RM22
Hor Lor RM13 – RM22
D24 RM12 – RM20
D101 RM10 – RM18
Durian Kampung RM6 – RM12

Średnia sztuka to ok. 1.5 kg.

4. Jak się je duriana?

I tu znów – polecam na pierwszy raz iść do dużego stoiska z durianami, zamiast kupować w sklepie czy na małym stoisku. Przy dużym durianowym kramie, sprzedawca pomoże wam wybrać dobrego duriana, poda wodę do popicia, i pokaże jak chwycić owoc, żeby go nie zniszczyć. Jeden durian w zupełności wystarczy dla dwóch osób.

Na początek sprzedawca rozłupie owoc maczetą (wcześniej owoc się waży, tak, żeby cena była jasna). Zwykle kolczasta skorupa pęka na 2 połowy. W środku zobaczycie duże, żółto-mleczne mięsiste „woreczki” – chwyćcie i wyciągnijcie jeden, ale delikatnie – skórka jest bardzo cienka. W środku każdego „woreczka” poza miękkim, prawie że płynnym miąszem, jest spora, twarda pestka, której się nie je. Możecie ją śmiało wypluć na stół lub do pustej skorupy. Po wykońszeniu jednej części duriana, sprzedawca po raz kolejny rozłupie skorupę, ujawniając dodatkowy miąsz, który kryje się głębiej w skorupie.

Jesli po pierwszym kęsie stwierdzicie, że durian to jednak nie jest to, co lubicie najbardziej, możecie przeżucić się na wodę z kokosa, która zwykle jest sprzedawana na tym samym stoisku.

Po zakończeniu uczty miejcie ze sobą gotową gumę do żucia, a w hotelu zapas pasty do zębów – pozbycie się zapachu „śmierdziela” z ust zabiera czasem 5-6 sesji mycia zębów!

Durianowy bufet: zapłać raz i jedz ile chcesz!
Durianowy bufet: zapłać raz i jedz ile chcesz!

5. Czy mogę kupić duriana i przechować go w lodówce?

Moje osobiste doświadczenie mówi: nigdy w życiu! Po tym, gdy mój współlokator trzymał duriana w naszej wspólnej lodówce przez 24 godziny (owoc był zapakowany i porządnie zafoliowany), nie mogłam pozbyć się zapachu przez 2 tygodnie! Mycie lodówki, włożenie do niej cebuli, filtra z włóknem węglowym, połówki cytryny – nic nie pomogło! Zapach był tak mocny i tak agresywny, że przesiąkło nim nawet mleko w zamkniętym kartonie. Wyobrażacie sobie smak tego mleka? Fuj!

6. Dlaczego hotele i metro zabrania wnoszenia duriana do środka?

Patrz punkt 5.

7. Czy to prawda, że durian podnosi temperaturę ciała?

Zapewne spotkacie się w Malezji ze stwierdzeniem, że z jedzeniem duriana trzeba uważać, bo to bardzo „gorący” owoc (heaty). Niektórzy twierdzą, że zjedzenie zbyt dużej ilości duriana prowadzi do gorączki, chorób i nawet zawału serca.

Wszystko wzięło się z chińskiej kultury „yin i yang”. W chińskiej tradycji większość produktów i dań można podzielić na gorące lub zimne. Nie chodzi tu o ich temperaturę, ale o to, co robią z ciałem osoby, która je spożywa. Aby zachować równowagę ciała i zdrowie, należy równoważyć ilość przyjmowanych potraw gorących i zimnych,

Durian, tak jak np. alkohol, czosnek, dynia, łosoś i inne – należy do silnie „gorących” potraw. 

Jedyną grupą wierzącą w owe dziwne właściwości produktów spożywczych są Chińczycy. Postanowiłam sprawdzić ile jest w tym prawdy i obejrzałam kilka filmów dokumentalnych i przeczytałam kilka opracowań naukowych na ten temat. I z moich studiów wynika jedno – jedzenie „yin i yang” współcześnie nie ma żadnych potwierdzonych badaniami dowodów na faktyczne istnienie. W żadnym badaniu nie zauważono podwyższenia temperatury ciała, nawet po zjedzeniu dużych ilości „gorących” potraw. 

Tak więc widząc osoby jedzące sporą ilość duriana, starsze panie czy panowie zapewne widząc co się dzieje, podejdą i przypomną jedzącym, że to niezdrowe. Przygotujcie się na to, że może się wam też to przydarzyć. Polecam standardową odpowiedź i podziękowanie za troskę, a w momencie, gdy przemiła starsza pani zniknie za rogiem – kontynuowanie uczty 🙂

 

 

Reklamy