Czas, aby podzielić się z wami moimi emocjami i w krótkich 10 punktach przekazać wam moje powody dla których uwielbiam Malezję (i to się już chyba nie zmieni!).

Lista kompletnie subiektywna, sporządzona po 2.5 roku przebywania w tym pięknym kraju.

1) Pogoda

Lato cały rok! 30 stopni codziennie, słońce i palmy za oknem. Czasem pada trochę bardziej (monsun), ale to wpływa ochładzająco na klimat i wprowadza przyjemny wiatr do miasta. Dla mnie bomba, bo przez cały rok mogę nosić letnie sukienki i sandały.

Mój strój na Boże Narodzenie 2013 :)
Mój strój na Boże Narodzenie 2013 🙂

2) Jedzenie

Czy muszę o tym wspominać? Malezja ma najbardziej różnorodną kuchnię narodową w Azji, a smakowo jest tu jak w raju.

Obiadek, dzień jak codzień.
Obiadek, dzień jak codzień.

3) Różnorodność kulturowa

W Malezji reprezentowane są 3 główne kultury: chińska, indyjska i malajska. Co to oznacza? 3 tradycje ubioru, 3 kuchnie narodowe, 3 języki i mnóstwo świąt i festiwali!

Obchody indyjskiego święta Deepavali w moim ex-biurze :)
Obchody indyjskiego święta Deepavali w moim ex-biurze 🙂

4) Możliwości rozwijania kariery

Kryzys-śryzys. W Malezji nikt o nim nie słyszał, a tragedią narodową było wprowadzenie 6% podatku VAT w tym roku  (wcześniej wogóle go nie było). Inwestycje kwitną, pół miasta jest w budowie: powstają wieżowce, 4 linia metra, rozwijają się parki technologiczne. Skorzystałam z możliwości i obecnie pracuję już w mojej 4-tej firmie w Malezji. Naprawdę nie narzekam, jest fantastycznie!

Tak to mogę pracować. I te palmy za oknem!
Tak to mogę pracować. I te palmy za oknem!

5) Mnóstwo miejsc do zwiedzania

Malezja oferuje fantastyczną różnorodność miejsc do zobaczenia – od przepięknych plaż (Perhentian, Tioman), przez stare, klimatyczne miasta (Penang, Melaka), aż do pól herbacianych (Cameron Highlands) i metropolii (Kuala Lumpur).

Do tego, w KL znajdują się 2 lotniska międzynarodowe, 1 z nich będące główną siedzibą tanich linii Air Asia. Co to oznacza? Ano to, że można polecieć na Filipiny i z powrotem za 200zł, do Kambodży za 150zł i do Nepalu za 400zł.

Kuala Lumpur nad ranem - tyle możliwości!
Kuala Lumpur nad ranem – tyle możliwości!

6) Park przy wieżach Petronas z fontanną

Moje absolutnie ulubione miejsce na relaks. Wieże Petronas, na które mogłabym patrzeć godzinami, czysty i zadbany park, w którym można posiedzieć i poczytać książkę albo pomoczyć nogi w basenie dla dzieci, a wieczorami są tu pokazy tańczących fontann. Komercyjne i oklepane? Może i tak, ale po prawie 3 latach wciąż uwielbiam to miejsce.

Widok na park z góry
Widok na park z góry

7) Wszędzie dostępne świeże soki owocowe

Za 2-3zł za szklankę. Pomarańczowy, jabłkowy, mango albo ze starfuita. Zamiast kawy jak znalazł!

Napoje najczęściej są sprzedawane w plastikowych woreczkach
Napoje najczęściej są sprzedawane w plastikowych woreczkach

8) Najpiękniejsze plaże jakie w życiu widziałam

Jedno słowo: Perhentian. Tak miękkiego piasku i przezroczystej wodu w życiu nie widziałam. Do tego: brak dróg, brak samochodów, tylko plaża i hostele, i grille i imprezy na plaży wieczorami. Żyć, nie umierać. Zaledwie 6 godzin autobusem z Kuala Lumpur.

Serio. Właśnie tak tam jest.
Serio. Właśnie tak tam jest.

9) Bezproblemowe funkcjonowanie w języku angielskim

Malezja była przez wiele lat kolonią brytyjską i bardzo wpłynęło to na obecną kulturę. W większych miastach nawet Malezyjczycy między sobą rozmawiają po angielsku, jest to język który (oprócz bahasa malaysia) jest pomostem między malajami, chińczykami i hindusami. Gazety, telewizja i inne media wydawane są zarówno po mandaryńsku, tamilsku i malajsku, jak i po angielsku. Przyjeżdżając do Malezji możecie więc normalnie funkcjonować, czytać darmowe gazety rozdawane na ulicy – i nie czuć się wyobcowanym. Jeśli zapytacie kogoś na ulicy o drogę, możecie być pewni, że odpowie wam po angielsku, co jest naprawdę komfortowe.

10) Otwartość lokalsów na obcokrajowców (open house)

 Na całe szczęście nie ma tu oczywistej zależności, która jest często spotykana w Azji, pod tytułem „Białas=chodzący portfel”. Oszukiwanie turystów zdarza się rzadko i przy odrobinie przygotowania i trzeźwym rozsądku, nie powinniście mieć żadnych problemów. Ludzie są tu bardzo mili i otwarci, a do tego uśmiechy są tu szczere, nie tak jak np. w Tajlandii.

Przy odrobinie szczęścia, jeśli będziecie w Malezji w czasie trwania jednego z ważniejszych świąt, np. Hari Raya czy Deepavali, macie dużą szansę odwiedzić domy lokalnych mieszkańców podczas tradycji tzw. Open House. Ludzie w trakcie świąt zostawiają bramę i drzwi do domu otwarte, i każdy może wejść, przywitać się i zjeść coś (nawet jeśli jest się kompletnie nieznajomym). Rodzina zwykle szykuje na tą okazję sporo jedzenia 🙂 Możecie też przejść się np. do domu premiera!

Reklamy