Przez ponad 3 tygodnie na Bali zmieniałam zakwaterowanie co 3-4 noce. Dzięki temu, poza częstą zmianą okolicy i poznaniem nowych ludzi, zebrałam całkiem sporo doświadczeń hotelowych i już wiem, gdzie warto się zatrzymać, a co lepiej ominąć. Głównie celowałam w guesthouse’y, gdzie mieszka się „w obejściu” u lokalnej rodziny, i wille.

Moje wymagania? Wifi, śniadanie wliczone w cenę (lub dostępne tanio na miejscu, to w ostateczności) i basen. I cena ok. 50-60 zł za noc, czyli raczej budżetowo, ale bez przesady.

Poniżej spisałam kilka moich ulubionych miejsc w których możecie się zatrzymać w Ubud i Canggu. Omijałam (specjalnie) Kutę i Seminyak bo te lokalizacje to kompletnie nie moja bajka.

Wszystkie poniższe miejsca są przeze mnie sprawdzone i polecam je wam w 100%.

Polecane przeze mnie hotele na Bali (kolejność przypadkowa):

Moon Bamboo Villa – Canggu

Coś dla osób które nie mają nic przeciwko maksymalnej bliskości natury i nie boją się jaszczurek/ważek i innych stworków z pola ryżowego. Możecie mieć tu własną malutką chatkę z bambusa, z łazienką, i basenem dosłownie 2 kroki od chatki. Miejsce jest bardzo nowe, otwarte w lutym 2018 i dostępnych jest tylko 10 pokoi – nie ma tu tłumów, jest cisza, a dookoła są tylko zielone pola.

Jest czysto, każdy pokój jest wyposażony w duże łóżko z moskitierą (to obowiązkowo, bo wieczorami pojawia się sporo komarów), do tego jest dużo wygodnych puf do siedzenia, a w basenie pływa… ogromny jednorożec!

Na śniadanie dostępny jest ryż, warzywa i sos orzechowy, ale też tosty i dżemy, kawa i herbata. Na miejscu wypożyczycie skuter i zrobicie pranie (15k IDR za kg).

Właścicielka przybytku – Luna, jest przemiła, pomoże wam zaaranżować przejazdy, a wieczorami pogapi się z wami w gwiazdy (widać je tu jak na dłoni!) i odpowie na wasze pytania dotyczące Bali.

Jedyny minus – w ciągu dnia robi się tu dość gorąco, ale zapewne i tak będziecie wtedy na leżeć plaży albo zwiedzać okolicę 🙂

LINK DO REZERWACJI

Domek od środka

Ps. Jakieś 5-10 min motorkiem stąd jest niesamowita polinezyjska knajpa Moana – specjalizująca się w daniach rybnych. Jadłam tam 2 razy i wciąż było mi mało! Najlepsze miejsce na obiad/kolację w Canggu!

Tebu Junjungan Cottages – Junjungan, niedaleko Ubud

Miejsce, do którego z pewnością wrócę. Położone na wsi Junjungan (na północ od Ubud), to typowy guesthouse gdzie od lat mieszka balijska rodzina, a ich obejście jest na tyle spore, że znaleziono miejsce na dobudowanie malutkich 2 domków dla turystów.

Wchodzi się przez typowy dom, dookoła biegają kurczaki, ktoś je ryż na obiad na ganku domu, obok suszy się pranie… a już kilka metrów dalej, przy domkach dla turystów rosną margerytki i delikatnie plumka woda w basenie.

Domki są 2, maksymalnie mogą tu zamieszkać łącznie tylko 4 osoby. Jest więc cisza, a basen jest prawie jak prywatny.

Rano serwowane jest pyszne śniadanie na tarasie (kilka opcji do wyboru, plus talerz owoców).

Do Ubud jest kawałek (motorem 10 min), ale przemiły właściciel podwiezie was tam i odbierze za darmo, jeśli będziecie mieli ochotę na wizytę w mieście. A jeśli nie, po prostu pochodźcie sobie po wiosce, zjedzcie pyszną kolację w lokalnej knajpie Warung Bintang (polecam, pyszne jedzenie!) i poobserwujcie wieczorem świetliki.

LINK do rezerwacji

Firefly Eco Lodge – Ubud

Coś dla miłośników natury i spania w ekscytujących warunkach. Kompleks wysokich gniazd z bambusa (ale też normalnych pokoi) położonych w środku pola ryżowego. Wydaje się, że miejsce jest położone na kompletnym bezludziu, ale idąc polną drogą w ok. 10-15 minut dojdziecie do drogi asfaltowej która prowadzi do Ubud.

Kiedy zobaczyłam to miejsce na zdjęciach, od razu wiedziałam, że muszę je przetestować! Wybrałam „gniazdo” na 3 piętrze, na które trzeba się wspiąć po bambusowej drabinie (ok 5 m nad ziemią!). Trochę strasznie, zwłaszcza kiedy jest ciemno – trzeba „wycelować” stopą w dziurę w bambusie, a cała konstrukcja lekko się trzęsie podczas wchodzenia. Ale warto! W środku „gniazda” jest tylko materac, poduszki, koc i 1 gniazdko elektryczne. Po zasłonięciu moskitiery ma się wrażenie spania w namiocie – słychać każdy dźwięk z pola, od śpiewu ptaków, przez odgłosy żab, jaszczurek i kompletnie niezydentyfikowanych przeze mnie zwierząt.

Bagaże zostawia się na dole, w sporych szafkach w przestrzeni wspólnej dla wszystkich mieszkańców. Działa wifi więc można pracować, a mimo braku wiatraków, jest zadziwiająco komfortowo.

Łazienka jest dzielona – bez sufitu, bardzo przewiewna, ale daje poczucie prywatności. Szampon i płyn pod prysznic pachną obłędnie plumeriami (tymi słynnymi kwiatkami z Bali).

Na miejscu jest knajpka serwująca wegetariańskie jedzenie, polecam pyszną zupę-krem z marchwi. Śniadanie jest dodatkowo płatne 40,000IDR za osobę i oprócz jedzenia w cenie dostaje się ogromną porcję lokalnej kawy!

Jedna ważna sprawa – miejsce jest trudno dostępne, nie dojeżdżają tam samochody, więc przyjeżdżając tu musicie się najpierw skontaktować telefonicznie z właścicielami, którzy odbiorą was z pobliskiej drogi i pomogą dojść do ośrodka. A, i bez latarki ani rusz, nocą nie tak łatwo się tu porusza bez telefonu albo źródła światła.

LINK do rezerwacji (Airbnb)

Jeśli to wasz pierwszy raz na Airbnb, macie tu ode mnie zniżkę 110 zł na pierwszą rezerwację! KLIK

„Gniazdo” od środka

Gangga Blessta Homestay – Gianyar, niedaleko Ubud

Bardzo komfortowe miejsce na typowy relaksujący wypoczynek. Najpiękniejszy ogród jaki widziałam na Bali! Ogromny, zadbany, z zielonymi roślinami dosłownie wszędzie, które prawie „wlewają” się do pokoju. Do tego rośliny są tak dobrane, że przyciągają motyle i odstraszają komary. No i jest tu świetny basen z wygodnymi leżakami, a w wolnej chwili można wziąć udział w lekcjach rzeźbienia w drewnie (z tego słynie okolica).

Pokoje mają klimatyzację i czyste łazienki, a na miejscu dostępnych jest uch tylko 12 – ale podczas mojego pobytu widać było rozbudowę o kolejne kilka. Nie wiem więc jak będzie za kilka miesięcy, ale póki co jest cicho i nie czuje się tu tłumów.

Przemiła właścicielka załatwi wam wycieczki, transport itp. Wspaniałe śniadanie, 6 opcji do wyboru. Darmowa woda do picia w ciągu dnia, a w okolicy tylko pola ryżowe i lokalna wieś. Jak dla mnie – bomba!

LINK do rezerwacji

Baliwid Villa – Gianyar, niedaleko Ubud

Nowiutkie miejsce, ma dopiero rok. I to się czuje – pokoje są nowoczesne i zadbane, nie ma pajęczyn itp, a wystrój jest bardzo artystyczny – obrazy i motywujące małe flagi dekorują każdy pokój.

Mi trafił się „apartament” na poddaszu – z drewnianym spadzistym dachem i… łazienką na dachu! Mimo że lokalizacja wydaje się dziwna, dzięki dyskretnym murkom i zasłonom, nie czułam się tu w żaden sposób podglądana. Na balkonie jest mnóstwo zieleni, prysznic praktycznie wyrasta z donicy, a obok rosną marakuje.

Jest klimatyzacja, darmowa woda i bardzo tania lokalna knajpka w ogrodzie (dania po mniej niż 5 zł). Do tego basen, a wieczorami na malutkiej scenie w ogrodzie przygrywają sobie lokalni muzykanci.

I znów – dostępnych jest tylko kilka pokoi, brak tłumów, dookoła wieś. I niespodzianka – kawałek za budynkiem znajdziecie niezaznaczony nigdzie na mapach spory wodospad! Niesamowite.

LINK do rezerwacji

 

 

Reklamy